Zarówno kursy papierów wartościowych na parkiecie jak i wartość złotego znacznie zniżkowały. Gdy pierwsze emocje opadły, wszyscy zaczęli zastanawiać się kto będzie następcą. Od razu rozpoczęło się poszukiwanie najwłaściwszego kandydata oraz analizy, kto najlepiej sprawdziłby się na tym stanowisku. Im bliżej piątku, tym sytuacja stawała się klarowniejsza. Część kandydatów sama ogłosiła, że nie jest zainteresowana tą posadą. Właściwie z każdym dniem było coraz bardziej prawdopodobne, że następcą Marka Belki zostanie Grzegorz Kołodko (odwrócone zostały role z 1997 roku, kiedy to Marek Belka żegnał Grzegorza Kołodkę).
Co te wszystkie wydarzenia oznaczają dla rynku? Z całą pewnością nerwowość. Dolar z każdym dniem umacniał się, by w piątek za jednego "Waszyngtona" trzeba było zapłacić nawet 4,18 złotego. Jest to wartość najwyższa od ponad kwartału. Na warszawskim parkiecie te informacje przyjęte zostały równie nerwowo, jednak po środowym bardzo niskim otwarciu, kolejne sesje doprowadziły do wzrostów. Indeks WIG20 na piątkowym zamknięciu osiągnął wartość prawie identyczną jak na zamknięciu w poprzednim tygodniu. Oznacza to, że inwestorzy po silnym zaskoczeniu powoli akceptują kandydaturę nowego, dość kontrowersyjnego, ministra. Wydaje się jednak, że dopiero najbliższe dni, w miarę podejmowania nowych decyzji przez nowego ministra, mogą przyczynić się do silniejszych wahań kursów akcji na warszawskim parkiecie.
Mariusz Łada DM BOŚ SA.