Największy wpływ miało najprawdopodobniej miało odczucie ulgi z powodu braku zamachów terrorystycznych w Dzień Niepodległości. Inspiracji nie stanowiły dane makro - stopa bezrobocia była zgodna z oczekiwaniami (5,9%), nieco niższa od oczekiwań była natomiast liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Sesja miałaby dość optymistyczną wymowę gdyby nie kolejny skandal finansowy jaki pojawił się w trakcie weekendu. Wall Street Journal doniósł, że Merck w ciągu trzech ostatnich lat niesłusznie zaliczył do przychodów blisko 13 mld USD. W takiej sytuacji trudno dzisiaj spodziewać się w USA jakiegokolwiek optymizmu. Spadek na początku sesji będzie najprawdopodobniej znaczny. W trakcie sesji atmosfera może się jednak uspokoić - jak po skandalu wokół WorldCom. Mimo wszystko jest szansa przynajmniej na zahamowanie spadków na najbliższych sesjach. W tym tygodniu rozpocznie się już publikacja wyników finansowych za drugi kwartał. Rynek nie spodziewa się dobrych informacji, gdyby jednak okazało się, że niektóre ze spółek przedstawią lepsze raporty reakcja byłaby pozytywna.

Takie zagmatwanie sytuacji w USA nie będzie miało większego wpływu na nasz rynek. Podobnie jak rynki europejskie będziemy prawdopodobnie czekać na reakcję inwestorów amerykańskich. Większego wpływu na przebieg dzisiejszych notowań nie będzie miała też osoba nowego ministra finansów - rynek zdyskontował tę kandydaturę już końcówce tygodnia. Z pewnością będzie jednak oczekiwanie na wizję polityki finansowej nowego ministra (wcześniejsze wypowiedzi o konieczności dewaluacji złotego na razie nie będą brane poważnie pod uwagę). Wydaje się więc, że w perspektywie kilku najbliższych sesji ważniejsze może być dla nas zachowanie rynków zachodnich. Technicznie, WIG20 ma możliwość kontynuacji odbicia w najbliższych dniach do poziomu około 1230 pkt - tutaj zbiega się kilka istotnych oporów (krótkoterminowa linia trendu spadkowego, połowa czarnej świecy z 28 czerwca, dolna linia wcześniejszego kanału spadkowego).