Może nieco przesadnie za każdym razem wspominam o barierze 1173 pkt., ale jestem bardzo mocno przekonany, że jej ewentualne przełamanie będzie miało mocno negatywne konsekwencje dla posiadaczy akcji i w skrajnym przypadku może oznaczać powrót bessy i przełamanie 1000 pkt.
Ale nie wybiegając zbyt daleko w przyszłość spójrzmy, jak rozwija się sesja. Obroty i szerokość spadków są duże, co działa na korzyść niedźwiedzi. Przez półtorej godziny obróciły się akcje za 65 mln zł. Obrót jest dość równomiernie rozłożony na duże spółki. Na dwie najbardziej płynne, czyli Pekao i TP.S.A. przypada niecałe 40%, co jak na tą fazę notowań jest do zaakceptowania. Pekao spada o 1,5% do ok. 91 zł, co jest zapowiedzią próby wybicia z konsolidacji, jaka trwa od dwóch tygodni. O tym, że dobiegła ona końca będzie informować zamknięcie poniżej połowy białej świecy z 26 czerwca, znajdującej się na wysokości 90,80 zł. Dziś już mieliśmy niższe ceny. Telekomunikacja traci niecałe 2% i kosztuje 10,85 zł, ale było znacznie gorzej i zawierano transakcje po 10,60 zł. To sygnał, iż walka o utrzymanie historycznego minimum przy 10,50 zł nie jest zakończona i byki muszą zewrzeć mocno szeregi, by je ponownie bronić. Traktując wzrosty od października do stycznia jako formację trójkąta otrzymujemy zasięg spadków do ok. 9,50 zł, co pozostawia jeszcze trochę miejsca na zniżkę.
Dalszej przecenie ulegają Prokom i Computerland. Pierwszy o 1,5% do 130 zł, co zapowiada kontynuację zniżek w kierunku 120 zł, drugi o 3% do 107 zł, sygnalizując możliwość spadku w okolice 100 zł.
CAC i FTSE100 ponownie znalazły się poniżej wrześniowego dołka, licząc po zamknięciach, co nie robi dobrej atmosfery na popołudniową część notowań na naszym parkiecie.