A takiego sygnału oczekujemy od dzisiejszych notowań, gdzie poziom zamknięcia będzie najważniejszą informacją na dalszą i bliższą przyszłość.
Nie ma wątpliwości, że to strona sprzedająca zadecyduje o losach wsparcia. Z czego wynika taki wniosek? Trwająca przez kilka ostatnich sesji korekta pokazała, iż popyt jest w tej chwili bardzo słaby i nie ma odważnych, by mocniej zaangażować się w akcje. Zresztą główni gracze mają tych akcji w portfelach bardzo dużo i raczej skłaniają się do tego, by każde odbicie wykorzystywać do skracania pozycji. A co może ponownie uaktywnić podaż? Tu trzeba wskazać na rynki zagraniczne, głównie te z Eurolandu. CAC i FTSE100 spadły ponownie poniżej ubiegłorocznych minimów, po silnej przecenie z dnia wczorajszego nadal traci DAX, który jest w największej odległości od wrześniowego dołka. Niewątpliwie zagrożenie tym, ze indeksy z Paryża i Londynu zakończą dzień na najniższym poziomie od listopada 1998 r., a DAX niedługo podąży ich śladem, będzie negatywnie oddziaływać na nastroje wśród naszych inwestorów i może skłonić ich do ponownego wzmożenia podaży.
Gdyby ta podaż zepchnęła WIG20 znów poniżej 1173 pkt. nadzieje na utrzymanie tego wsparcia zmalałyby, a to pobudziłoby do działania "techników", co spowodowałoby efekt domina i w sumie mocną przecenę.
Można też liczyć na podobny wariant, jak w ubiegłą środę, gdzie po 4 godzinach stabilizacji, nastąpił ruch w górę, który ocalił wsparcie. Warto jednak wskazać na jedną różnicę. Wtedy konsolidacja odbywała się poniżej wsparcia, co przez większość sesji sugerowało jego przebicie i pozwalało zebrać akcje z rynku. Teraz konsolidujemy się powyżej wsparcia, podtrzymując wiarę w jego obronę. Przewrotnie może to służyć dystrybucji papierów.