Na wszystkich seriach na WIG20 wskaźnik ten nie wyniósł 11,6 tys. kontraktów i był 15% niższy niż w środę. Nie mogę wykluczyć takiej interpretacji wykresu kontynuacyjnego, zgodnie z którą, ostatnie sesje to formacja chorągiewki. Figura taka pojawia się tylko w trakcie silnych trendów i występuje w połowie ruchu. W tym wypadku pierwsza część spadku miała rozpiętość 10% (z 1307 do 1177 pkt.). Gdyby i druga miała mieć tę samą wielkość to notowania powinny się obniżyć do 1080 pkt. Spadek do tej wartości bez większej korekty po drodze może się wydawać się mało prawdopodobny, przy tak fatalnych nastrojach na GPW. Tym większa jest szansa, że tak się właśnie stanie.

Z punktu widzenia analizy trendu nie ma alternatywy dla krótkich pozycji. Sygnałem zmiany trendu, w najkrótszej perspektywie, mogłaby być formacja, którą Victor Sperandeo nazywał 2B. Do jej ukształtowania dojdzie, jeśli w trakcie dzisiejszych notowań wykres wzrósł ponad 1177 pkt. Z punktu widzenia klasycznej analizy technicznej mielibyśmy do czynienia z naruszeniem wsparcia. To może być podstawą do krótkoterminowej spekulacji wbrew trendowi. Szacowany zasięg wzrostu nie jest zbyt imponujący, ponieważ najbliższy opór stanowi lokalny szczyt z piątku, znajdujący się na 1205 pkt. W razie jego pokonania mielibyśmy zapewne do czynienia ze wzrostem do luki bessy z 26 czerwca. Jej górne ograniczenie do poziom 1253 pkt.

Nakreślony scenariusz to tylko alternatywa wobec najbardziej prawdopodobnego przebiegu zdarzeń, który jest kontynuacją trendu spadkowego.

Tomasz Jóźwik

Parkiet