Raczej nie spodziewałbym się przełamania wsparcia na poziomie 1150 pkt., a bardziej naturalna byłaby próba odrobienia przynajmniej części strat w końcówce. Ale nie wiadomo, czy pozwoli na to początek sesji w USA. Jak rozwój wydarzeń na tamtych rynkach oddziałuje na naszych inwestorów widzieliśmy w piątek. Dlatego chyba do końca dnia pozostaniemy na obecnym poziomie.
Słabo wypadają dziś notowania BZ WBK, zniżkującego o ponad 2% do niecałych 59 zł. Przypomnę, że obecny kurs wypada na poziomie, wynikającym z wysokości formacji podwójnego szczytu, jaka ukształtowała się od kwietnia do połowy czerwca. Dominacja niedźwiedzi nie podlega dyskusji i w dłuższym terminie powinny one sprowadzić cenę przynajmniej do 52 zł, gdzie znajduje się 38,2% zniesienie wielomiesięcznego trendu wzrostowego. Oporem pozostaje ostatnie lokalne maksimum przy 62,20 zł.
O blisko 2% spada też Softbank, który jest coraz bliżej ponownego przetestowania wsparcia przy 21 zł. Sukces podaży na tej wysokości oznaczać będzie prawdopodobnie ustanowienie nowego historycznego minimum. Tu niewątpliwie negatywnie oddziałują obawy o wynik finansowy za II kwartał, swoje mogą też robić opinie o znacznym stopniu twórczej księgowości w tej firmie.
Na giełdach Eurolandu po początkowej stabilizacji, zaczyna przeważać obawa o przebieg sesji w USA i indeksy coraz wyraźniej zmierzają na południe. Euro po raz pierwszy od lutego 2000 r. przekroczyło parytet, czyli kosztuje ponad 1 dolara. To jest czynnik pokazujący, że kapitał nadal odpływa ze Stanów, więc trudno liczyć na trwałą poprawę koniunktury w najbliższym czasie.
Krzysztof Stępień