Sądzę zresztą, że większe znaczenie ma ten pierwszy czynnik, gdyż pomiędzy wahaniami wzrostu gospodarczego a stopą deficytu w rachunku bieżącym w stosunku do PKB, występuje korelacja ujemna.
W tej sytuacji, dopatrując się ewentualnych szans choćby na kilkuprocentowe odreagowanie dotychczasowych zniżek, sięgnąć należy do arsenału analizy technicznej. Silne wyprzedanie wielu wskaźników połączone z pozostawaniem głównego indeksu blisko istotnych wsparć pozwala na krótkoterminowy optymizm, ale na zmianę tendencji w dłuższym terminie przyjdzie jeszcze poczekać. Warto przy okazji zauważyć, że w przypadku wielu istotnych giełd światowych (np. Niemcy, Finlandia i Brazylia) nastąpiło dojście do poziomów z jesieni ubiegłego roku. Dzięki temu uaktywnić się powinien popyt na spółki z rynków wschodzących, co jest uzasadnione fazą cyklu koniunkturalnego. W takim kontekście można zrozumieć dlaczego kursy akcji z Azji Południowo-Wschodniej, Ameryki Południowej i Europy Środkowo-Wschodniej były w tym roku bardziej odporne na poszczególne fale wyprzedaży, niż giełdy z Ameryki Południowej, czy Europy Zachodniej. W sytuacji rozczarowania globalnym tempem ożywienia gospodarczego na nic więcej, niż korekty wzrostowe, liczyć obecnie nie można.
Sławomir Kłusek
analityk niezrzeszony