W trakcie trwania sesji WIG20 zbliżał się do owego poziomu, ale nie był w stanie go sforsować rysując na wykresie intraday podwójny szczyt. Obroty na rynku nie były zbyt duże, co świadczy o słabości popytu przy obecnych, coraz niższych poziomach cen. W dalszym ciągu chętnych do sprzedaży nie brakuje, a każda przejściowa poprawa sytuacji jest wykorzystywana do zamykania pozycji. Rynek obsuwa się na coraz niższe poziomy, nastroje są bardzo złe - wszystko to w końcu mogłoby doprowadzić nawet do małego krachu na giełdzie. Być może widmo jeszcze czarniejszego scenariusza wydarzeń powoduje, że inwestorzy wstrzymują się z zakupami czekając na znacznie lepsze ceny.

Druga faza notowań przyniosła małą panikę niektóre spółki mocno zniżkowały - dostało się także względnie lepiej zachowującym się na poprzedniej sesji PeKaO oraz TPSA. Po otwarciu w Stanach nastąpiło odreagowanie, co powstrzymało dalszą przecenę. Jeśli sesje w USA skończą się na plusie to można się spodziewać, że jutro na GPW indeksy będą lekko odrabiać straty. W przypadku kolejnej zniżki za oceanem widmo spadku do poziomu 1000 punktów może znacznie się przybliżyć.