W sumie jednak końcówka nie zmienia fatalnego wydźwięku sesji. Zostało przełamane kolejne wsparcie, tym razem w postaci górnego ograniczenia świecy z 10 października. Prawdopodobnie uda się wybronić wsparcie w postaci połowy tej świecy, znajdującej się przy 1080 pkt. Jednak szerokość spadków, jak i wielkość obrotów, potwierdza przewagę sprzedaży i nie daje szans na trwalsze ocieplenie koniunktury w najbliższym czasie.
Warto zauważyć, iż duże spadki były też dziś udziałem innych giełd naszego regionu. O ok. 3% spadają BUX i RTS, ponad 2% traci PX. To może być sygnałem, iż dotychczasowa siła emerging markets ulega zmniejszeniu i zamiast opierania się tendencji na rynkach dojrzałych będziemy mieć "nadrabianie" zaległości. Wydaje się, że obecnie to rozwój wypadków na zagranicznych giełdach jest głównym czynnikiem kształtującym koniunkturę u nas.
Wiele spółek wypadło dziś fatalnie, ale wyróżnił się BRE. Spadek o 9% doprowadził do przełamania ubiegłorocznego minimum, pokazując determinację sprzedających. To zła informacja nie tylko dla akcjonariuszy spółki, ale i całego rynku, sugerując, że i sam indeks również powinien zrobić to samo. Źle wypadł też Softbank, który ma otwartą drogę do historycznego minimum. Trzeci kolejny silny spadek odnotował KGHM, który kosztuje już tylko 11,20 zł.
Przed jutrzejszą sesją nie ma powodów do optymizmu, bo samo wyprzedanie rynku i obrona 1080 pkt. tym być nie może.
Krzysztof Stępień