W obu przypadkach dzisiejsze otwarcia idealnie pasują do koncepcji ruchu powrotnego do przełamanych wczoraj wsparć. Dla WIG wyznaczały je szczyt z września ub.r. i 61,8% zniesienie jesienno-zimowego wzrostu, a dla WIG20 górne ograniczenie świecy z 10 października. Obroty nie są na razie zbyt duże, co czyni taką diagnozę bardziej prawdopodobną. Wynika z niej, że w dalszej części notowań trzeba się liczyć z powtórnym testem wsparcia na poziomie 1080 pkt. dla WIG20.

W największym stopniu będzie on uzależniony od rozwoju wypadków na zagranicznych giełdach. Po zakończeniu wczorajszej sesji u nas tam jeszcze wiele się wydarzyło. Indeksy z Eurolandu bardzo mocno spadły, więc nie dziwi dzisiejsze odbicie. Na razie nie wygląda ono na nic więcej, jak powrót do przebitych wsparć. Najlepiej to widać na DAX-ie, który pokonał wczoraj wrześniowy dołek, a dziś do niego wrócił. Rynki Eurolandu, tak samo zresztą, jak nasz, żyją z przeświadczeniem, że jeśli w Stanach dojdzie do wzrostów to będą one jedynie odreagowaniem, po którym nastąpi dalsza przecena. To będzie tonować nastroje i nie pozwoli na większe szaleństwa bykom. Pamiętają one również, czym ostatnio kończyły się ich szarże - jeszcze większymi spadkami. Warto też zauważyć, że pomimo tak dużych spadków nastroje są w sumie nie najgorsze. Widać wyczekiwanie na rychłe zakończenie spadków w USA, co pokazuje, że chętnych do łapania dołka nie brakuje. To oni dodatkowo napędzają trend spadkowy.

Dlatego pomimo wysokiego otwarcia można spodziewać się pogorszenia nastrojów w dalszej części notowań. Wsparciem pozostaje 1080 pkt., których przełamanie w dniu dzisiejszym jest dość prawdopodobne.