Formacja przypominająca młot z ubiegłego poniedziałku jedynie na kilka dni zahamowała napór niedźwiedzi, a przebicie jej dna przyniosło w ostatnich dniach silne spadki. Dow Jones bez większych problemów uporał się także ze znacznie istotniejszymi wsparciami, jak chociażby minimum z września ub.r. na wysokości ok. 8060 pkt. Byki nie próbowały nawet bronić tak ważnej bariery, co świadczy o ich porażającej wręcz słabości i jak na razie nie pozwala liczyć na większe wzrosty w najbliższym okresie. Indeks zbliża się do kolejnego z istotnych historycznych wsparć, które znajduje się w przedziale ok. 7350-7470 pkt. Wyznaczają go dna z listopada i stycznia 97r. oraz dolna granica niewielkiej konsolidacji z września i października 98r. Dość prawdopodobne wydaje się, że z tego rejonu może wyjść zwyżkowe odbicie, ale chociaż może ono być dość dynamiczne to jednak trudno liczyć by przyniosło trwalszą poprawę koniunktury. Jak na razie nie ma bowiem oznak kulminacji podaży i cech typowych dla znaczącego dnia odwrotu, a ponadto wydaje się, że trudno będzie tak zdecydowany trend jak ostatni zakończyć w postaci gwałtowniejszej zmiany kierunku ruchu. Dopiero powstanie w okolicach powyższego przedziału bazy w postaci przynajmniej kilkutygodniowej konsolidacji może stworzyć platformę dla większego i trwalszego punktu zwrotnego. W przeciwnym razie należy liczyć się z tym, że ewentualne odbicie może zostać wykorzystane przez wystraszonych inwestorów po długiej stronie rynku do aktywniejszego zamykania pozycji.

Większych wątpliwości co do negatywnego obrazu rynku nie pozostawiają wskaźniki techniczne. Najszybsze z oscylatorów jak chociażby Stochastic i CCI znowu powróciły do stref wyprzedania co jest oznaką znacznej dominacji podaży. Nawet zakładając, że teoretycznie ten stan może zapowiadać kolejne odreagowanie (co przy silnych trendach bywa raczej mało wiarygodne) wystarczy spojrzeć na efekt, jaki przyniosły ostatnie wybicia tych indykatorów z tego obszaru. Skończyło się bowiem jedynie na nieznacznym zahamowaniu przeceny i niewykluczone, że podobny rezultat będziemy mieć także w razie kolejnych sygnałów zajęcia pozycji w najbliższym czasie. MACD i ROC zdecydowanie kierują się na południe pogrążając się coraz głębiej w strefach ujemnych. Pierwszymi z potencjalnych poziomów wsparcia będą w tych przypadkach dna z wrześnie ub.r., choć do ich zdecydowanego testu jeszcze nieco brakuje.

Powyższy obraz indeksu Dow Jones potwierdza więc jak olbrzymi kryzys zaufania przeżywa obecnie rynek. Wątpliwości co do dominującej pozycji podaży nie pozostawiają długie czarne świece pojawiające się w ostatnim czasie. Szczególne obawy budzi jednak to, że nie widać jak na razie aktywniejszego popytu starającego się chociaż przeciwstawić przecenie nawet w okolicach istotnych poziomów wsparcia. Indeks łamie więc te bariery bez większych problemów co nie jest najlepszym prognostykiem jeśli chodzi o możliwość większej poprawy krótkoterminowej koniunktury w najbliższym czasie. Wskaźnik znajduje się wprawdzie coraz bliżej kolejnego z ważnych poziomów wsparcia w przedziale ok. 7350-7470 pkt., który może stać się pretekstem dla ożywienia byków. W tej sytuacji jest więc prawdopodobne, że właśnie w tym rejonie dojdzie do wzrostowego odreagowania, ale trudno raczej spodziewać się by był to wstęp dla trwalszego odwrócenia tendencji spadkowej w najbliższym czasie. W obecnym układzie zdecydowana większość sygnałów przemawia za tym, że ewentualny wzrost należałoby traktować najwyżej jako ruch powrotny w kierunku przebitych dołków z września ub.r. na wysokości ok. 8240 pkt. oraz minimum z tego okresu na poziomie ok. 8060 pkt.