Obroty na obu rynkach znowu wzrosły - w obu przypadkach mieściły się w grupie kilku największych w historii. Istotnych powodów poza wyprzedaniem rynków właściwie nie było. Można mówić jedynie o pretekstach - spekulacje dotyczące obniżenia przez FED stóp procentowych (chociaż pojawiły się one już kilka dni wcześniej), zapewnienia J.P. Morgan, że wszystkie transakcje z Enronem były przeprowadzane zgodnie z obowiązującym prawem. Generalnie sesja była dosyć żywiołowa i raczej nie można jej traktować jako początek trwałego odbicia. W każdym razie szanse na przynajmniej krótkoterminowe zahamowanie spadków zdecydowanie wzrosły. Jednak ze względu na dużą skalę wczorajszych zwyżek dzisiaj trudno oczekiwać kontynuacji wzrostu. W najbliższych dniach można nawet oczekiwać ponownego zbliżenia się indeksów do wczorajszych minimów intrday.

Zakończenie w USA największy wpływ będzie miało najprawdopodobniej na początek sesji na naszym rynku. Odbicie w pierwszych minutach powinno być znaczne. Najistotniejszym dla WIG20 oporem na dziś jest psychologiczne 1100 pkt. Pokonanie tej bariery jest mało prawdopodobne. Przebieg sesji w USA z pewnością poprawi nieco atmosferą w krótkim terminie. Trudno jednak oczekiwać z tego powodu euforii. Duży kapitał prawdopodobnie dalej będzie starał się akumulować akcje w okolicach ostatnich minimów. Znaczne wzrosty jakie mogą mieć miejsce na początku sesji będą raczej zasługą mniejszych inwestorów. W takiej sytuacji po początkowym entuzjazmie (WIG20 blisko 1100 pkt) dość prawdopodobne jest opadanie rynku a następnie przejście w stabilizację - być może na poziomie około 1080 pkt (wcześniejsze wsparcie z początku października). W perspektywie kilku sesji są jednak szanse na nieco mocniejsze odbicie - wzrost indeksu w kierunku przebitego wsparcia na 1150 pkt i linii trendu spadkowego.