Tymczasem na giełdach zachodnioeuropejskich od początku sesji dominowały kilkuprocentowe zwyżki. Nie miało to niestety przełożenia na notowania u nas, gdyż podaż akcji na bankach przez całą sesję nie ustępowała. WIG20 zdołał odrobić tylko część strat dochodząc do dziennego szczytu na 1063 pkt., sesja miała negatywny wydźwięk gdyż indeks pozostawał poniżej wartości zamknięcia z sesji piątkowej.
Giełdy amerykańskie rozpoczęły notowania od dynamicznych zwyżek, istnieje szansa, że utrzymujący się dobry nastrój wśród inwestorów globalnych powracających na rynki spowoduje, że sesje w USA skończą się pokaźnymi wzrostami. W takiej sytuacji zwiększą się oczekiwania na możliwe, rychłe zakończenie korekty wzrostowej na zachodzie - będzie to czynnik wpływający na dodatkowe pogorszenie nastrojów jutro na GPW. Argumentem przemawiającym za zwyżką indeksu na jutrzejszej sesji byłaby tylko wyraźna zwyżka banków od początku wtorkowych notowań. Po przebiegu dzisiejszej sesji i słabości branży bankowej widać, że jest to niestety mało prawdopodobne.