Mimo tego, że rynki europejskie powinny zacząć sesję na plusach, co związane będzie z prawidłowym, a nawet trochę przesadzonym zdyskontowaniem złych wyników sesji w USA, to wczorajszy brak zgodności decyzyjnej krajowych inwestorów z graczami z innych parkietów może dziś podziałać jak wiadro zimnej wody. Aby stało się inaczej potrzebna jest przekonująca poprawa nastrojów na giełdach światowych, na co w najbliższych dniach się nie zanosi. Naszemu rynkowi w oczekiwaniu na rozstrzygnięcia w innych częściach świata pozostaje dryfować, jak łodzi szarpanej zmiennymi prądami morskimi.
Z drugiej jednak strony nie widać na razie chęci pozbywania się akcji za wszelką cenę bez względu na jej poziom. Jednym z powodów tej sytuacji jest oczywiście spadająca wycena aktywów funduszy emerytalnych, które w ostatnich dniach otrzymały dodatkowo sporą porcję gotówki z ZUS. Jeśli zechcą ją ulokować na rynku akcji, to powinniśmy mieć co najmniej utrzymanie indeksów na już osiągniętym poziomie. Dla ewentualnej silniejszej zwyżki niezbędne będą bardzo dobre dane makroekonomiczne z USA, które dziś w dużej liczbie będą publikowane o godzinie 14.30. Jednak dane z ostatnich dni pokazują zadyszkę gospodarki amerykańskiej podczas wychodzenia z recesji, dlatego większe prawdopodobieństwo przypisałbym raczej złym danym i ostrej wyprzedaży w ostatnich godzinach handlu.
Opracowanie: Roman Nowak