Widać, jak duża jest niepewność wśród inwestorów. Posiadacze gotówki przy obecnych nastrojach na świecie i wciąż wysokich cenach naszych akcji nie chcą mocniej się angażować. Ci, którzy mają akcje w portfelach, widząc, że po aktualnych cenach niezbyt dużo można sprzedać i trzeba zepchnąć kursy mocniej w dół, by zamknąć pozycje, wolą nic nie robić i zaczekać na dalszy rozwój wypadków na świecie. A może tam korekta przybierze formę "trójki", co oznaczałoby, iż jeszcze w tym tygodniu powrócą zwyżki na zagraniczne rynki. Wtedy zapewne i u nas ceny będą wyższe.

Za wyjaśnienie się krótkoterminowej sytuacji na światowych giełdach będzie można uznać spadki indeksów poniżej poprzednich dołków. Najbliżej tego są Nasdaq i DAX, pozostałe indeksy mają jeszcze spory zapas. Z drugiej strony nasz WIG20 od ostatniego minimum odbił się niewiele, więc nie można się dziwić, że teraz z mniejszym impetem wraca do tego poziomu. Dla średniookresowych graczy takie spłaszczenie amplitudy wahań jest korzystne, bo ułatwia utrzymanie się na rynku (zajmującym krótkie pozycje na kontraktach albo sprzedającym na krotko papiery), a narzekać mogą krótkoterminowi gracze, którzy korzystają przede wszystkim ze zmienności rynku.

Z dużych spółek znaczne spadki notują TP.S.A. i Prokom, zniżkujące po ok. 3%. O ile dla pierwszej spółki nic to nie zmienia, bo od miesiąca trwa na niej trend boczny, to dla drugiej oznacza przekroczenie poprzedniego minimum, co może przełożyć się na dalsze pogłębienie zniżek, nawet do poziomu poniżej 100 zł.