Można przypuszczać, ze podobnie będzie i u nas i sesja raczej nie przyniesie krótkoterminowego rozstrzygnięcia, za które można będzie uznać zamknięcie poniżej 1042 pkt. lub ponad 1090 pkt. O ile osiągnięcie tej pierwszej wartości jest dziś możliwe, bo jesteśmy tylko 12 pkt. powyżej niej, to druga jest dziś poza zasięgiem.
W dużo bardziej nerwowej, niż u nas, atmosferze na decyzję FED, czy raczej reakcję amerykańskich rynków na nią, oczekują inwestorzy w Eurolnadzie. Po wzrostowym otwarciu indeksy szybko przeszły na minusy. Strata CAC i FTSE przekracza 1%, a dla DAX wynosi blisko 2%. To w niekorzystnym świetle stawia siłę popytu na tych giełdach. Warto zauważyć, iż CAC w piątek wybił się ponad poprzedni lokalny szczyt, ale już wczoraj powrócił poniżej niego. To nie robi dobrego wrażenia. Jednak od 3200 pkt., gdzie przebiega dolne ograniczenie potencjalnego trójkąta zwyżkujące indeks dzieli jeszcze bezpieczna odległość i trudno przypuszczać, by inwestorzy we Francji zdecydowali się na rozstrzygnięcia przed wyjaśnieniem się sytuacji w USA.
U nas we wzrostach przoduje TP.S.A., zyskująca blisko 3%. Można to wiązać z lepszymi od oczekiwań wynikami za II kwartał, ale na dłuższą metę bazowanie na tej informacji może okazać się nieskuteczne. Nie ma co ukrywać, że wyniki były kiepskie, choć można liczyć, że dotychczas poniesione koszty restrukturyzacji zaczną pod koniec roku przynosić efekty. Od strony analizy technicznej nic się nie zmieniło i kurs tkwi od ponad miesiąca w trendzie bocznym pomiędzy 10,20 i 11,70 zł. Wybicie w którąś ze stron będzie sygnałem do działania.