Żaden ze wskaźników nie przyniósł co prawda alarmujących wieści (niektóre wręcz pozytywnie zaskakiwały jak np. wzrost sprzedaży detalicznej w lipcu o 1,2% przy dużym udziale samochodów) jednak z ich podsumowania wyłania się obraz ożywienia gospodarczego, które "ucieka" w coraz bardziej nieokreśloną przyszłość. Szczególnie niepokojąco wygląda rynek nieruchomości - w lipcu było o 2,7 % nowych inwestycji budowlanych mniej. Oczywiście taki spadek nie musi od razu oznaczać kłopotów, jeśli jednak kolejne miesiące będą podobne, nastroje mogą stać się nerwowe, bowiem rynek nieruchomości uważany jest za jeden z ostatnich sektorów chroniących gospodarkę przed recesją.

Kolejną niemiłą informacją jest sierpniowy spadek indeksu nastroju konsumentów w USA, który co prawda był bardzo nieznaczny - 0,2 punktu (z 88,1 na 87,9), miał jednak miejsce po silnym spadku w poprzednim miesiącu. W pewnym sensie znajduje on potwierdzenie w niższej niż przewidywano lipcowej inflacji (oczywiście na tyle, na ile można porównywać wskaźnik liczony ex post ze wskaźnikiem wyprzedzającym). Inflacja wyniosła 0,1% m/m wobec spodziewanej 0,2%. Sugeruje to powstrzymywanie się od konsumpcji lub spadek kosztów dzięki wzrostowi wydajności. Na szczęście wspomniany udział sprzedaży samochodów we wzroście sprzedaży detalicznej pozwala liczyć raczej na tę drugą ewentualność.

Warszawski parkiet ciągle reagował na sukcesywnie pojawiające się wyniki finansowe spółek i zależnie od ich rezultatów korygował wycenę rynkową. Niestety z reguły w dół. Mimo obiecującego początku piątkowych notowań, niedźwiedzie doprowadziły do ukształtowania czarnej świecy przypominającej spadającą gwiazdę, a jest to tym smutniejsze, że obroty wcale nie były przypadkowe - dla WIG20 wyniosły niecałe 140 mln PLN.

Maciej Czajkowski DM BOŚ SA.