Ci, co pozostali najwyraźniej zamierzają zaczekać na potwierdzenie negatywnych sygnałów ze światowych giełd i swojej szansy upatrują w S&P500, który jeszcze nie złamał swojej linii miesięcznego trendu wzrostowego. Skoro jednak stało się to na innych ważnych indeksach amerykańskich, to można przypuszczać, że i "pięćsetka" zrobi to samo.
W największym stopniu do odrabiania strat przyczynia się KGHM, rosnący o ok.3%. jednak skala obrotów nie pozwala przywiązywać większego znaczenia do tej zwyżki. Kurs od kilku tygodni znajduje się w trendzie bocznym, ale obroty rosną głównie na spadkach. Można więc przypuszczać, że w dłuższym okresie to jeszcze nie koniec spadków na tej spółce. Ważnym oporem jest 11,7 zł, bez którego przebicia nie może być mowy o trwalszej poprawie nastrojów. Głównym wsparciem jest 10,50 zł. Zamknięcie poniżej niego będzie chyba równoznaczne z udanym atakiem na historyczne minimum. Warto zauważyć, jak silnie zniżkuje wskaźnik akumulacja-dystrybucja. To rzadkość na naszym parkiecie, by trend na tym wskaźniku utrzymywał się tak długo. Z jego zachowania można wnioskować, że po obecnych cenach nadal więcej jest chętnych do sprzedaży, niż przejęcia tych akcji.
W oczekiwaniu na publikację danych w USA o 14.30 indeksy Eurolandu odrabiają część strat, ale i tak są po 1-1,5% na minusie. Można też przypuszczać, ze wraz ze zbliżaniem się 14.30 niepewność na giełdach będzie wzrastać, co może przynieść powrót zniżek na parkiet.