Wydaje się, że taka sesja jest potwierdzeniem, że najważniejszym czynnikiem kształtującym koniunkturę u nas jest kondycja rynków amerykańskich. I to dawałoby jasność na kolejne dni. Warto zauważyć, iż dzisiejszym ponad 2% spadkiem linię miesięcznych wzrostów przełamuje CAC. Wcześniej zrobiły to już DAX i FTSE, a zachowanie francuskiego wskaźnika jest potwierdzeniem, że te linie mają duże znaczenie i z dużą dozą prawdopodobieństwa zapowiadają powrót do tendencji spadkowej. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, to nasz parkiet ma wszelkie dane ku temu, by zrealizować wariant z początku czerwca, gdzie także długo opierał się temu, co działo się zagranicą, co zakończyło się późniejszymi dynamicznymi spadkami.
Po słabych danych o niewielkiej aktywności niemieckiej gospodarki, kolejne informacje ze strefy euro też rozczarowały. Sprzedaż detaliczna spadła w czerwcu więcej, niż oczekiwano, co może być sygnałem, iż przedłużająca się stagnacja gospodarcza zaczyna powoli przekładać się na decyzje konsumentów. Niepewni jutra zaczynają ograniczać swoje wydatki, co w konsekwencji może doprowadzić do zaostrzenia problemów gospodarczych. Nawet gdyby nastąpiła poprawa w sferze produkcyjnej to nie znajdzie ona odbicia we wzroście popytu, co oznaczać może produkcję "na magazyn".