Nasz parkiet pozostawał jednak nieczuły - najwięksi inwestorzy najwyraźniej postanowili poczekać na bardziej zdecydowane rozstrzygnięcia sytuacji za oceanem. To wyczekiwanie skutkowało dzisiaj bardzo niskimi obrotami - na całym rynku sięgnęły zaledwie 62 mln zł (mieściły się w grupie kilku najniższych wolumenów w ostatnich pięciu latach). Ostatecznie WIG20 zakończył sesję niewielkim wzrostem - o 0,7%, do 1072 pkt.
Sesja miała dwóch bohaterów - Elektrim i Mostostal Export. Pierwsza ze spółek poinformowała, że konsorcjum obligatariuszy złożyło ofertę nabycia 49% akcji Elektrimu Telekomunikacja za kwotę 350 mln euro. Druga podpisała kontrakt znacznej wartości na prace budowlane w Moskwie. Z racji tego, że obie spółki są w trudnej sytuacji finansowej (Elektrim na skraju bankructwa) takie informacje ostały odebrane bardzo pozytywnie i kursy obu spółek poszybowały w górę.
Pomimo iż rynek zachował się lepiej niż parkiety europejskie nie można postawić tezy o umacnianiu się rynku. Obroty były dzisiaj mizerne i w żadnym razie nie potwierdziły zwyżki indeksu. Przy takiej płynności pojawienie się jednego większego inwestora może zachwiać rynkiem. W każdym razie w sytuacji technicznej niewiele się zmieniło. Rynek nadal znajduje się w trendzie spadkowym. Dzisiejszy wzrost można traktować w kategoriach ruchu w kierunku opadającej linii pociągniętej pod wierzchołkami świec z ostatnich dwóch tygodni. Dzisiaj ta linia przebiegała na wysokości 1083 pkt, czyli dokładnie na poziomie innego krótkoterminowego oporu - połowy czarnej świecy z ubiegłego wtorku. Jutro zatem w trakcie dnia możliwy jest wzrost w kierunku 1083 pkt. Jednak pokonanie tego oporu przy tak niskiej jak dzisiaj aktywności strony popytowej jest mało prawdopodobne.