Potwierdzałoby to też moje przypuszczenia, że bez mocnych wzrostów na świecie u nas może dojść do realizacji zysków przez tych, którzy zajmowali pozycje przez ostatnie dni właśnie w nadziei na odbicie na świecie. To odbicie nastąpiło wczoraj, więc dziś ta grupa może stanowić źródło podaży. A rynek nie od dziś pokazuje, że jest w stanie rosnąć, gdy presja podaży jest znikoma.

Jednocześnie dotychczasowy przebieg notowań nie pozwala na stwierdzenie, że ta sesja jest bardzo istotna dla obrazu rynku w dłuższym terminie. Osobiście nie wykluczam, że wczorajsze notowania były ruchem powrotnym po wybiciu z półtoratygodniowej konsolidacji. Tu nie bez znaczenia jest fakt, że wzrost został zatrzymany przez ostatnią lukę bessy i linię łączącą zamknięcia z 13 i 19 września. Gdyby jeszcze dziś zamknięcie wypadło poniżej 1065 pkt. interpretacja wykresu, zakładająca wejście rynku z końcem sierpnia w nową falę bessy, byłaby coraz bardziej prawdopodobna.

Ale na razie trzeba czekać. Szerokość spadków nie jest bardzo duża. W dół parkiet ciągną głównie KGHM, BPH PBK i PKN, tracące po ok. 1,5%. Duże pakiety wymieniane są na BZ WBK, co miało miejsce także we wtorek. Wolumen wynosi już ponad 300 tys. sztuk, czyli jest największy od chwili połączenia banków. Spore obroty są też na Pekao, gdzie obróciło się blisko 150 tys. akcji.

O 14.30 dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku oraz cotygodniowy raport z rynku pracy. Zamówienia mają w sierpniu spaść o 3,5% wobec wzrostu o 9,2% w lipcu. Nowych bezrobotnych ma przybyć 420 tys. Pozytywnie zostałby odebrany spadek poniżej 400 tys., w innym przypadku dane nie będą miały większego znaczenia. No, chyba że będą gorsze od tych ostrożnych oczekiwań.