Na tym poziomie pojawił się nieco większy popyt i indeks mozolnie zaczął piąć się w kierunku otwarcia - 1077 pkt. Tendencja wzrostowa zakończyła się tuż po publikacji lepszych danych dotyczących zamówień na dobra trwałego użytku oraz liczby nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych w USA (o 14:30). Indeks znowu zaczął opadać i w tej tendencji utrzymał się do końca sesji - 1071 pkt, -0,3%. Obroty na całym rynku były niemal dwukrotnie wyższe niż wczoraj - 211 mln zł.
Dzisiaj bardzo ciekawie zachowywał się sektor bankowy. Łączny obrót akcjami banków BZ WBK, BPH i Pekao stanowił 60% obrotu na całym rynku. W przypadku BZ WBK był to najwyższy sesyjny wolumen obrotu od 12 sierpnia 1997 roku. Jednocześnie kurs akcji dotarł do poziomu najwyższego od miesiąca.
Sesja nie wniosła istotnych zmian do sytuacji ogólnej. Rynek nadal znajduje się w dość szerokim trendzie bocznym. Dzisiaj widać było, że względna siła, jaką można było obserwować w ostatnim czasie w stosunku do rynków zachodnich nie jest do utrzymania w dłuższym terminie. Tak jak rynek nie reagował na spadki na zachodzie tak dzisiaj całkowicie zignorował znaczne wzrosty na tamtych rynkach. Wydaje się, że inwestorzy w ten sposób chcą doczekać do zakończenia wzrostowej korekty w USA i Eurolnadzie. W średnim terminie rynki znajdują się bowiem w silnych trendach spadkowych i w najbliższych dniach mogą powrócić do zniżek. Wiarygodnym sygnałem zakończenia wzrostów w USA może okazać się dotarcie przez Nasdaq Composite do górnej linii ponad pięciotygodniowego kanału spadkowego - 1275 pkt (w ujęciu intraday). Ponieważ do tego poziomu jest jednak trochę miejsca, całkiem możliwe, że u nas dojdzie jeszcze do lekkiej poprawy (w perspektywie 2-3 sesji). Optymalnym technicznie rozwiązaniem byłby ruch do poziomu 1090 pkt - tutaj zbiega się przełamana we wtorek linia miesięcznej tendencji wzrostowej oraz linia trzymiesięcznego trendu spadkowego.