Nasz WIG20 przekroczył 1060 pkt., ale na dobrą sprawę niewiele to jeszcze zmienia w obrazie rynku. Wczoraj nie udało się przebić ponad opór przy 1053 pkt., a na WIG nie doszło do zanegowania formacji głowy z ramionami. Dlatego wciąż nie można wykluczyć, iż ta formacja będzie oddziaływać na rynek w najbliższym czasie, a czwartkowy wzrost był jedynie ruchem powrotnym do linii szyi. Wiele tu będzie zależało od przebiegu dzisiejszej sesji. Trzeba to jasno powiedzieć, że miejsca na dalszy wzrost już nie ma, aby taka interpretacja wykresu była możliwa. Ale ta uwaga dotyczy zamknięcia i w niepewnej sytuacji na zagranicznych giełdach warto z decyzjami powstrzymać się do początku przyszłego tygodnia. Bo wydaje się, iż najbardziej optymistycznym scenariuszem jest utrzymanie trendu bocznego pomiędzy 1030-1120 pkt., a to z obecnego poziomu nie daje zbyt dużego potencjału wzrostowego i tym samym nadziei na zadowalający zysk.
WIG20 początkowym wzrostem dotarł do linii trendu spadkowego, kreślonej na wykresie minutowym, a opartym na szczytach z minionych 6 tygodni. To również ostrzega przed zbytnim optymizmem tak samo, jak to, że czwartkową zwyżkę zawdzięczaliśmy głównie 2 spółkom. Dziś na początku sesji zwyżka jest trochę szersza, ale zobaczymy, jak rynek będzie wyglądał po kolejnej godzinie. Na razie kluczowe wsparcie przy 1040 pkt. wciąż pozostaje w niewielkim oddaleniu od obecnej wartości indeksu. Powrót WIG20 poniżej 1053 pkt. oznaczać będzie fiasko mocniejszego odbicia od wsparcia. Póki indeks będzie się ponad tym poziomem utrzymywał istnieje szansa na osiągnięcie 1070 pkt.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu