Inwestorzy zdają się liczyć na to, że wynik Intela był jedynie wypadkiem przy pracy i z innych spółek, które będą dziś publikować wyniki, nadejdą już dobre informacje. Dobre, czyli zgodne z bardzo niskimi prognozami. Wszystko zależy więc od interpretacji. Inwestorzy wczoraj chcieli patrzeć optymistycznie w przyszłość i dziś do południa robią podobnie.

W tej sytuacji nasz rynek nie ma powodów do spadków. WIG20 zaczął notowania od niewielkiego minusa, ale szybko przedostał się ponad wtorkowe zamknięcie. To na pewno jeszcze nie rozstrzyga o przebiegu całych notowań, ale pokazuje, iż podaż pozostaje bardzo zdyscyplinowana i niezbyt skłonna do realizacji zysków. To dobry prognostyk na przyszłość, skłaniający do wniosku, że jest szansa na to, by WIG20 dotarł w pobliże 1160 pkt. Chyba wszystko będzie zależeć od tego, czy korekta w Stanach przybierze postać "trójki", czy też zakończy się na wysokości linii trendu spadkowego, wyprowadzonej z majowego szczytu.

Obroty w pierwszej godzinie są mniejsze, niż wczoraj o tej samej porze, co może świadczyć o mniejszej skłonności do kupna. Ale wygląda na to, iż przebieg dzisiejszej sesji będzie w największym stopniu uzależniony od tego, co będzie się dziać zagranicą. Wczoraj otworzona luka hossy jest raczej niezagrożona, oporem są okolice 1130 pkt., a potem dopiero 1160 pkt.