Październik za pasem, a to z reguły, przynajmniej w historii ostatnich kilku lat, miesiąc, gdy rynki poszukują dna. Niestety, fundamenty wielu spółek wciąż zawodzą i zakładając kontynuację obecnej fali zwyżkowej nie sposób ich pominąć. Ignorowanie fundamentów nie przeszkadza rynkowi we wzrostach, jednak nie zapewnia odpowiedniej trwałości trendu. Wtorkowe wyniki finansowe giganta w świecie półprzewodników - Intela - nie dają powodów do zadowolenia. Spółka poinformowała, że uzyskała 11 centów na akcję w III kwartale tego roku (to o 1 centa więcej niż rok wcześniej). Analitycy spodziewali się wyższych zysków (13 centów), a ponadto Intel ogłosił, że w następnym kwartale nie należy spodziewać się poprawy zysków. Inwestorzy docenili wiadomości płynące z tej korporacji i jej akcje w handlu przed otwarciem sesji (pre-market) spadały o 17%. Z kapitalizacji tego giganta wyparowało w ciagu dnia kilkanaście miliardów dolarów. Problemy Intela nie są wyjątkowe. Niedawno wicelider tego sektora - AMD, - ogłosił, że uzyskał niższe o 100 mln USD przychody. Trudno oczekiwać ożywienia w sektorze technologii bez półprzewodników. A z tymi, jak widać, na razie jest słabo. Do koncertu negatywnych wieści dołączyły także dwa inne duże koncerny. Coca-Cola uzyskała niższy zysk na akcję niż spodziewali się analitycy. Motorola, mimo że uzyskała po raz pierwszy od 7 kwartałów zysk, to również rozczarowała inwestorów niższą sprzedażą.
Z optymizmem poczekajmy do udanego testu linii sygnalnej formacji, które wielu analityków uznaje za podwójne dno. Nie wierzę, że popytowi uda się ją przełamać.
Rynek japoński nie przeżywa takich rozterek jak Europa czy Ameryka. Tam trend jest jednostajny i ściśle określony. Spadki trwają na dobre i nominalnie indeks ten znajduje się na poziomie z 1983 roku.
Marcin T.
Kuchciak