Spadek optymizmu gospodarstw za oceanem przekłada się na ich zachowanie w sferze realnej. Oznacza bowiem bardziej wstrzemięźliwe decyzje o konsumpcji, co znacząco utrudni ponowne wejście największej gospodarki na świecie na ścieżkę szybkiego wzrostu PKB. Szacunki ekspertów mówią o prawie 4% wzroście popytu konsumpcyjnego w III kwartale br. Rozczarowujące dane o silnym spadku indeksu Conference Board skłaniają do obniżenia prognoz wzrostu konsumpcji w tym kwartale do 2,5%.
Co ciekawe, na te dane większymi spadkami zareagowały indeksy czołowych giełd europejskich. Mimo tego sytuacja na giełdach amerykańskich wygląda źle. Im bliżej długoterminowych średnich kroczących, tym bardziej tym bardziej zapał kupujących słabł. W efekcie średnie te pozostają w dalszym ciągu nienaruszone i nadzieje byków na realizację formacji podwójnego dna legły w gruzach.
Słabe rezultaty wskaźnika nastroju Conference Board zwiększają oczekiwania inwestorów dotyczące posiedzenia Fed w dniu 6 listopada. W sondażu CNN większość z respondentów opowiedziała się za obniżką stopy oprocentowania funduszy federalnych. 45% spośród ankietowanych uważało, że Fed obniży ją o 25 pkt. bazowych. Obniżka doprowadziłaby do krótkoterminowych wzrostów na giełdach, które zakończyłyby się jednak poniżej sierpniowych wierzchołków. Gorzej, że taka decyzja miałaby poważny wpływ na sytuację rynków akcji w perspektywie co najmniej średnioterminowej. Fed ma coraz mniej miejsca do obniżek. Jest coraz bliższy wystrzelania całej amunicji a jego przeciwnik, czyli stagnacja wciąż nie może paść na ziemię. To bardzo ryzykowne zachowanie, które nakazuje ostrożnie podchodzić do inwestycji na rynku akcji.
Marcin T.
Kuchciak