Ze względu na kształt świecy i duże obroty, jakie towarzyszyły jej utworzeniu, zachodzi obawa, że mamy do czynienia z luką wyczerpania, zapowiadającą trwalsze pogorszenie koniunktury. Z drugiej strony, nie można pominąć przełamania linii trendu spadkowego, wyprowadzonej z marcowego szczytu, co bez wątpienia jest pozytywnym zdarzeniem. Pytanie tylko, co przeważy. W krótkim terminie można przyjąć za najbardziej prawdopodobny wariant wykonania ruchu powrotnego do złamanej linii trendu, co oznacza zniżkę indeksu do 1350 pkt. Dopóki Nasdaq będzie utrzymywał się ponad tą prostą, będzie szansa na dalsze wzrosty. Powrót poniżej linii trendu będzie zwiększał zagrożenie, iż kolejna korekta w bessie odchodzi w przeszłość i w kolejnych tygodniach należy spodziewać się pogorszenia nastrojów.
Podobne wnioski płyną z wykresów DJIA i S&P500. Nie udało się pokonać szczytów z 10 września, a październikowe maksimum zostało tylko nieznacznie naruszone. To pozwala określić poziomy 8603 i 8256 pkt. dla DJIA oraz 910 i 881 pkt. dla S&P500 jako kluczowe dla dalszego rozwoju wypadków. Przekroczenie większych z tych wartości będzie skutkować zwyżką do sierpniowego szczytu, mniejszej zagrozi zakończeniem odbicia.
Interesująco jest też na DAX, który wybił się z formacji chorągiewki, ale też nie zdołał się przebić przez silną barierę podażową, jaką jest sierpniowy dołek przy 3333 pkt. To on w największym stopniu zagradza drogę w pobliże 4000 pkt., wynikających z wysokości masztu, na którym chorągiewka powiewa. Głównym wsparciem jest 3015 pkt., poniżej których zamknięcie zaneguje taką formację i zapowie powrót do głównego trendu. Również na wykresie CAC-40 poniedziałkowy sukces byków był połowiczny. Doprowadziły one do zamknięcia ponad szczytem z 17 października, ale nie dały rady przebić się ponad niewielką lukę bessy z 13 września.
Krzysztof
Stępień