O godzinie 12 polskiego czasu opublikowana została korekta danych o inflacji w Eurolandzie. Wyniosła ona w październiku 2,3 procent w ujęciu rocznym (wobec wcześniejszych 2,2 procent) i była najwyższa od kwietnia bieżącego roku. Miesiąc do miesiąca inflacja była równa 0,3 procent. Dane te są gorsze od oczekiwań rynkowych (prognozowano 2,2 procent r/r i 0,2 procent m/m). Pomimo tego, że poziom inflacji jest lekkim rozczarowaniem, to nadal rynek oczekuje cięcia stóp procentowych w Eurolandzie. Ostatnie wypowiedzi przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego o prognozowanym średnioterminowym wpływie spowolnienia gospodarczego i mocnego euro na spadek inflacji, wydają się być zapowiedzią obniżenia kosztu pieniądza. Rewizja danych o inflacji nie wpłynęła znacząco na te oczekiwania.
Minister finansów stwierdził dziś, że termin wstąpienia Polski do strefy euro jest uzależniony nie tylko od tempa wzrostu gospodarczego i reform budżetowych, lecz również od kursu wymiany. Grzegorz Kołodko często dawał do zrozumienia, że złoty jest przewartościowany. Nie chciał dziś jednak udzielić odpowiedzi na pytanie, jaki kurs wymiany będzie korzystny dla Polski przy przyjmowaniu euro. Ministerstwo finansów wraz z bankiem centralnym ustaliło, że kurs wymiany złotego na euro będzie oparty na średniej rynkowej, nie wiadomo jednak jaki okres będzie podstawą jej wyliczenia Tymczasem duży popyt na polskie obligacje jest powodem umocnienia złotego. Inwestorzy zagraniczni nadal są zainteresowani polskimi papierami wartościowymi. Na przetargu w środę zaoferowane zostaną obligacje 5-letnie, o wartości 3 mld złotych. Ich kupon wynosi 5,15 procent. Na dzisiejszej sesji bonów 52-tygodniowych popyt wyniósł 2,87 mld złotych, wobec oferty o wartości 800 mln złotych.