Optymizm w tym rejonie szybko się jednak wyczerpał i w końcówce kurs gwałtownie opadał powracając w obręb wcześniejszej konsolidacji. Na wykresie mamy w efekcie świecę o niewielkim białym korpusie i dość długim górnym cieniu, która nie jest klarowną wskazówką jeśli chodzi o dzisiejsze notowania.

Z jednej strony górny cień powstały w pobliżu ważnego oporu (górna granica okna bessy w strefie 1239-1261 pkt.) świadczy o aktywnej podaży w tych okolicach i zwiększa ryzyko zahamowania dalszych wzrostów. Za taką możliwością przemawia wykupienie rynku sygnalizowane przez najszybsze wskaźniki, tym bardziej że na niektórych z nich (np. CCI) pojawiły się negatywne dywergencje. Nie można też zapominać, że oprócz zamknięcia powyższej luki sygnałem zapowiadającym kontynuację wzrostów będzie dopiero przełamanie poziomu 61.8% zniesienia spadków z maja (1266 pkt.) oraz górnej granicy dwumiesięcznego kanału wzrostowego biegnącej obecnie na wysokości ok. 1274 pkt.

Jednocześnie jednak niewielki zasięg spadków i skuteczna obrona pierwszych ze wsparć (23.6% zniesienia ostatniej fali wzrostowej) dobrze świadczą o sile popytu i są korzystnym prognostykiem w krótkim okresie. Biorąc pod uwagę powrót do wzrostów na rynkach amerykańskich jest dość prawdopodobne, że już dziś byki spróbują znowu zaatakować powyższe opory, ale szanse sforsowania tych ograniczeń, a zwłaszcza ostatnich z nich pomimo sporego optymizmu nie są zbyt duże.