Przyczyna to naturalnie oczekiwanie na wynik posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. Ostatecznie stopy procentowe zostały obniżone o całe pół punktu procentowego, co stanowi wyraźne porzucenie przez Bank obaw o skokowe zwiększenie inflacji. Reakcja inwestorów była natychmiastowa, ale daleko jej było do racjonalności - tradycyjnie już zresztą w podobnych momentach. Z poziomu parytetu EUR/USD błyskawicznie spadł do poziomu 0.9985, by po chwili być już kwotowanym 40 pipsów wyżej - na 1.0025. Długo tam jednak nie zatrzymaliśmy się, ponieważ kilkanaście minut później kurs EUR/USD wynosił 0.9970. Wszystko wskazuje więc na to, iż dopiero jutro staniemy się świadkami bardziej wyważonej reakcji światowej finansjery na dzisiejsze obniżenie kosztu pozyskiwania kapitału w Eurolandzie.

Na rynku krajowym wydarzeniem dnia była oficjalna zapowiedź wiceministra finansów, iż rząd jest gotów rozpocząć w I kwartale skupowanie obcych walut pod spłatę naszego zadłużenia zagranicznego. Niedługo potem można było również usłyszeć D. Rosatiego z RPP, który w pełni zaakceptował wspomniane posunięcie rządu - postulat włączenia się tego podmiotu do normalnej gry rynkowej padał już niejednokrotnie z ust przedstawicieli Rady. Reakcja złotego nie była zbyt gwałtowna, choć dało się odczuć pewne wzmocnienie popytu na dolary. Kurs USD/PLN przebywał jednak cały czas w obszarze 3.9850-3.9950 i dopiero decyzja ECB spowodowała krótkotrwały wyskok cen powyżej poziomu 4.0000. Ruch ten był jednak bardziej wywołany zleceniami stop loss niż realnym popytem, ponieważ niedługo potem powróciliśmy do poprzedniej stabilizacji.