Po stabilizacji trwającego od 11.00 do 13.00, w czasie której na giełdach Eurolandu notowaliśmy coraz większe spadki, indeks znów ruszył na południe i zatrzymał się dokładnie na 1219 pkt. Zatem pytaniem na pozostałą część notowań jest t, czy uda się to wsparcie utrzymać. Sądząc po skali spadków na świecie i szerokości zniżki u nas są na to małe szanse. U nas do dołu idzie 18 walorów z WIG20 - najwięcej Agora, Pekao, Prokom, Comarch po ok. 2%. Opublikowane właśnie dane z rynku pracy były fatalne - stopa bezrobocia wzrosła w listopadzie do 6%, a przy tym ubyło 60 tys. miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. To pogłębiło przecenę w Eurolandzie i na kontraktach na amerykańskie indeksy. Dzisaj byki nie mają w rękach żadnych atutów, poza tym, ze na kilku dużych spółkach obroty nie są zbyt duże.
Jeśli WIG20 spadnie poniżej 1219 pkt. (teraz ma właśnie tyle) wydarzenia mogą potoczyć się szybko i wywołać jeszcze większy spadek. Po przełamaniu 1219 pkt. kolejnym wsparciem jest linia dwumiesięcznych wzrostów na wysokości 1206 pkt. Trudno powiedzieć, czy jest ona bezpieczna, bo indeksy europejskie zaczynają wyglądać bardzo źle.
Dotyczy to także wskaźników z Pragi i Budapesztu, które już przełamały linii ostatnich trendów wzrostowych. Warto też zauważyć, iż zwyżkujące konsolidacje na indeksach z Eurolandu są charakterystyczne dla poprzednich korekt w bessie, więc nie należy raczej z góry zakładać, że na świecie szybko wrócą wzrosty. Pytaniem pozostaje, w jakim tempie będziemy podążać za tym, co stanie się na świecie, czyli za prawdopodobnymi dalszymi spadkami. Przełamanie linii trendu pozwalałoby się spodziewać dotarcia WIG20 przynajmniej do 1165 pkt.