Wykazały one wzrost stopy bezrobocia w USA do 6.0%, co okazało się niemałym zaskoczeniem dla analityków, oczekujących jedynie 5.8%. Listopadowy poziom bezrobocia znalazł się tym samym na najwyższym poziomie od 1994 roku. Dodatkowe dane o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym wykazały spory jego spadek szczególnie w przypadku przemysłu i handlu, co dość mocno podważa tezę o rychłym ożywieniu w amerykańskiej gospodarce. Reakcja rynku była natychmiastowa - z wcześniejszego poziomu konsolidacji w obszarze 1.0000-1.0010 kurs EUR/USD skoczył niemal jednym ruchem do 1.0050. W tym momencie pojawiło się pewne zawahanie - część graczy zdecydowała się na realizację błyskawicznych zysków. Niedługo jednak potem na rynek trafiła zupełnie nieoczekiwana informacja o podaniu się amerykańskiego Sekretarza Skarbu O`Neilla. Wówczas wśród posiadaczy długich pozycji w dolarze wkradła się panika. Poszła fala zleceń typu stop loss i rynek kolejnym wielkim skokiem dotarł od 1.0130 - zaledwie o 40 pipsów poniżej ostatniego średnioterminowego szczytu. Można jednak założyć, iż panika ta zakończyła - przynajmniej w krótkim okresie - wyprzedaż dolarów.

Rynek krajowy poruszał się dziś wyłącznie pod wpływem EUR/USD. Kurs USD/PLN rozpoczął dzień poniżej wczorajszego zamknięcia, na co wpłynęła wypowiedź wiceprezesa NBP, wykluczająca wprowadzenie w najbliższym czasie kursu sterowanego. Potem stanęliśmy w miejscu, by po danych z USA zacząć gwałtowny spadek do 3.9700. Ponieważ właśnie w tym miejscu mieliśmy do czynienia z lokalnym minimum na początku tygodnia, dało się zauważyć wzrost aktywności popytu i ceny odbiły o 1 grosz.

Kurs EUR/PLN odnotował dziś niemal nieprzerwany wzrost, docierając w pobliże szczytu z zeszłego piątku na wysokości 4.0100.