Na początku byki starały się wprawdzie zaatakować przełamany w piątek poziom 1227 pkt., ale nie dość że nie było je stać na zdecydowany test to jeszcze wyraźny spadek jaki nastąpił w tym rejonie podkreślił wagę oporu i poważnie zmniejszył szanse na powrót w obręb horyzontu w perspektywie najbliższych dni. Na wykresie dziennym uformowała się niewielka świeca o kształcie szpulki. Biorąc pod uwagę poprzedzający ruch spadkowy można interpretować ją jako oznakę zawahania i większej nerwowości, co w tym ujęciu stwarza pewną nadzieję na odbicie. Z drugiej jednak strony uwzględniając, że byki nie potrafiły przez większość dnia wyjść z kursem poza zakres dolnego cienia z piątku jest to raczej element świadczący o ich niewielkim potencjale na obecnym etapie.

Większość z obecnych przesłanek sugeruje większe prawdopodobieństwo ostatniego z tych założeń, co z kolei jest złym prognostykiem jeśli chodzi o przebieg dzisiejszych notowań. Jedną z nich jest zasięg spadku wynikający z wielkości konsolidacji, który otwiera drogę dla zniżki przynajmniej w okolice ok. 1195 pkt. Po drodze mamy jeszcze wprawdzie wsparcie pochodzące od szczytu z początku listopada na wysokości 1206 pkt., ale pomimo sporego znaczenia bariera ta jest coraz bardziej zagrożona. Wystarczy bowiem rzut oka na pogarszający się układ wskaźników (np. sygnały sprzedaży na MACD, RSI oraz bliski jego wygenerowania ROC) by przekonać się, że coraz słabsze byki mogą nie być w stanie obronić tego ograniczenia. Już dziś może więc dojść do ataku i przełamania tym bardziej, że wyraźna zniżka za oceanem nie będzie sprzyjać poprawie klimatu inwestycyjnego.