Przede wszystkim chodzi tu o negatywne komentarze premiera Francji, wystosowane pod adresem swego wschodniego sąsiada. Polityk skrytykował niemiecki rząd za pomysł ratowania budżetu za pomocą podwyższenia podatków. Francja obawia się, iż taki krok spowoduje osłabienie kiełkującego ożywienia gospodarczego nie tylko w Niemczech, ale i w całym Eurolandzie. Jakby na potwierdzenie tych niepokojów pojawił się raport instytutu gospodarczego z Kilonii, który obniżył prognozę wzrostu gospodarczego w przyszłym roku dla Niemiec z 1,4% do 1,0%.

Rynek krajowy również nie grzeszy dziś wyjątkową zmiennością. Co prawda straciliśmy nieco w stosunku otwarcia - kurs USD/PLN obsunął się z 3.9500 do 3.9350 - ale wpłynęła na to pojedyncza zapewne większa transakcja jednego z banków, po której kurs ustabilizował się w okolicy 3.9400. Inwestorzy wstrzymali się z poważniejszym handlem ze względu na zupełny brak istotniejszych danych makro, a także z powodu nadciągającego szczytu UE w Kopenhadze. Z frontu negocjacyjnego nie napływają nowe wieści i taki stan rzeczy utrzyma się już najprawdopodobniej aż do ostatniego dnia szczytu. Dopiero wówczas jest szansa na ważniejsze ustępstwa i wiążące decyzje, których wymowa powinna raczej wpłynąć na umocnienie krajowej waluty.