Dzięki lepszej atmosferze na giełdach Eurolandu początek notowań przyniósł zwyżkę i sforsowanie poziomu 1206 pkt. Po godzinie od otwarcia rynku kasowego zapał popytu jednak się skończył i z przerwami na ruchy korekcyjne rynek systematycznie osuwał się do końca dnia (tylko dzięki wyciągnięciu kursu na zamknięciu udało się obronić powyższą barierę).

W ujęciu dziennym walka w dalszym ciągu toczy się w okolicach linii trendu zwyżkowego z października br., a wczorajsze zakończenie znowu wypadło powyżej tej granicy. Najszybsze ze wskaźników jak chociażby Stochastic i CCI wybiły się ze stref wyprzedania generując w ten sposób sygnały kupna. Pomimo, iż są to dość pozytywne elementy nie przekonują one co do możliwości kontynuacji wzrostów w najbliższych dniach. O ile jeszcze mniejsze obroty można tłumaczyć "przesiadaniem" się inwestorów na kolejną serię, to dużo większe obawy budzić mogą czekające w pobliżu istotne opory, bez pokonania których nie ma co myśleć o poprawie. Pierwszy z nich to poziom 1215 pkt., gdzie mamy otwarcie czarnej świecy sprzed tygodnia i 38.2% zniesienia ostatniej fali spadkowej. Wczoraj został on wprawdzie naruszony jednak bezskutecznie. Dzięki odbiciu na rynkach amerykańskich dziś na początku notowań powinno dojść do kolejnych ataków. Ich powodzenie byłoby sygnałem otwierającym drogę dla wzrostów w okolice ok. 1227 pkt., ale bardziej prawdopodobne wydaje się, że popyt będzie miał problemy ze sforsowaniem. W dalszej części możliwe jest więc osłabienie i należy liczyć się z tym, że nie uda się zakończyć sesji powyżej.