Z reszta na większość spółek wchodzących w skład indeksu WIG20 dzisiejszy wolumen obrotu był znacznie niższych od średniego. Do umówionych transakcji doszło na Comarchu po cenie 25 zł (-10,07 %). Po piątkowych spadkach na rynkach zagranicznych, dziś indeksy w eurolandzie próbowały odrobić część strat. Nastroje na parkietach zachodnich są jednak wciąż nienajlepsze. Warszawska giełda porusza się ostatnio w swoim własnym rytmie, właściwie nie reagując na zachowania giełd zagranicznych. Wynika to z ograniczonego udziału w grze kapitałów zachodnich. Wszystko powinno wrócić do normy po nowym roku i wtedy dowiemy się na ile tak naprawdę stać stronę popytową. Póki co indeks WIG20 wyznaczył sobie pierwszy opór techniczny w okolicy 1180 punktów. Wsparcie pozostaje na poziomie około 1150 punktów. Panująca od kilku sesji stabilizacja powinna się wkrótce skończyć wybiciem w jedną ze stron. Jeśli nastroje za granicą nie ulegną poprawie to trudno będzie mówić o możliwości wzrostu indeksu powyżej psychologicznego poziomu 1200 punktów.
Jutro odbędzie się ostatnia sesja w tym roku (skrócona do 14.15) - można oczekiwać więc, że obroty będą jeszcze mniejsze niż dziś. Jutrzejsza sesja stwarza dla inwestorów instytucjonalnych ostatnią okazję do sztucznego windowania kursów wybranych przez siebie spółek (tzw. window dressing). Mała aktywność graczy (skromna podaż akcji) tylko powinny sprzyjać takiemu zjawisku, choć należy oczekiwać, że nie dojdzie do wielu przypadków nadmiernego wzrostu kursu danej firmy.