Akcja ta znalazła odzwierciedlenie i na naszym rynku, jako że kurs USD/PLN powrócił zdecydowanie powyżej psychologicznej bariery 3.8000, a odchylenie od dawnego parytetu spadło z 8.65 wczoraj do 8.30. Właściwie trudno uznać tego typu reakcję za rozsądną - działania węgierskich władz monetarnych mają się nijak do warunków gospodarczych w kraju nad Wisłą. Z psychologią rynku walczyć jednak nie warto, z czym zgodziła się większość rodzimych inwestorów... i podbiła notowania USD/PLN do poziomu 3.8200. EUR/PLN natomiast otarł się rano o psychologiczne wsparcie na poziomie 4.0000, do czego przyczyniła się głównie ostra zniżka EUR/USD. Wkrótce potem odezwał się jednak popyt na europejską walutę i kurs podniósł się o półtora grosza.
Wspomniana zniżka EUR/USD z godzin porannych należała do bardzo spektakularnych. Po przebiciu lokalnego wsparcia na poziomie 1.0530 wielu inwestorów dostrzegło na wykresach formację podwójnego szczytu, co skłoniło ich do pospiesznego zamykania krótkoterminowych długich pozycji. Ponieważ jednak za tą zniżką nie stanął żaden poważniejszy popyt na amerykańska walutę, dotknięcie wartości 1.0500 wyczerpało cały jej potencjał. Niedługo potem kurs EUR/USD odbił, a kolejne godziny przyniosły nieciekawą stabilizację w obszarze 1.0520-40. O godzinie 14:30 opublikowane zostały dane z USA o poziomie inflacji na poziomie producentów. Prognozy nastawiały się na jej delikatny wzrost, co jednak nie pokryło się z rzeczywistością. Core PPI odnotowała wręcz spadek w porównaniu z ubiegłym miesiącem, co ani trochę nie wspiera nadziei ekonomistów na wystąpienie rychłego ożywienia w amerykańskiej gospodarce.