W zeszłym tygodniu osłabienie w tym rejonie było łagodne, ale tym razem podaż zaatakowała znacznie silniej. Przez kilka dni przez kilka dni panował wprawdzie względny spokój, jednak górne cienie świec kształtujących się w tym rejonie sugerowały, że szanse kontynuacji wzrostów nie są duże.

W końcówce tygodnia obawy te potwierdził zdecydowany zwrot w dół, który bez większych problemów sprowadził WIG20 w obręb silnego przedziału popytowego w strefie 1177-1196 pkt. Tutaj mamy kluczowe obecnie wsparcia w postaci linii trendu zwyżkowego z października ub.r. i okna hossy z 3 stycznia. W perspektywie kilku najbliższych sesji ich bliskość powinna sprowokować wzrostowe odbicie, ale patrząc na otwarte ostatnio luki bessy - z czwartku w strefie ok. 1223-1232 pkt. oraz z piątku w przedziale 1202-1208 pkt. trudno raczej liczyć na mocniejsze wzrosty.

Podstaw do optymizmu nie dają też wskaźniki. Szybkie oscylatory (np. Stochastic, CCI, czy %R) wygenerowały sygnały sprzedaży połączone z negatywnymi dywergencjami. Obecnie są one coraz bliżej obszarów wyprzedania, ale nie jest to wystarczająca przesłanka pozwalająca z większym prawdopodobieństwem oczekiwać poprawy. Słabną również MACD i ROC, kierujące się w stronę swych poziomów sygnału, których test jest kwestią czasu. Powyższy układ potwierdza więc pogarszające się perspektywy rynku i nie jest dobrym prognostykiem, dla kierunku ruchu.

Kolejnym elementem skłaniającym do ostrożności jest rysujący się na wykresie dziennym układ zbliżony do formacji głowy i ramion z zasięgiem spadków wynoszącym ponad 120 pkt. Jego uformowanie może wiec grozić powrotem indeksu w okolice dołków z lipca i października ub.r. Linia szyi znajduje obecnie na wysokości ok. 1157 pkt. i w nadchodzącym tygodniu powinna być jeszcze "bezpieczna", ale warto zwracać na nią baczniejszą uwagę i o tym zagrożeniu nie należy zapominać.

Ostatni tydzień przyniósł więc kolejne oznaki słabnięcia rynku, a tym samym pogorszenie i tak już nienajlepszej krótkoterminowej sytuacji technicznej WIG20. Rynek znajduje się obecnie w coraz węższym obszarze wyznaczonym przez silne obszary oporu i wsparcia i pokonanie któregoś z nich powinno wyznaczyć kierunek trendu w krótkim okresie. Bliżej mamy obecnie do dolnego ograniczenia w strefie 1177-1196 pkt., co może w kolejnych dniach stać się pretekstem dla odreagowania ostatnich spadków, ale z drugiej strony niewiele miejsca dla zwyżki pozostawiają najbliższe z ważniejszych oporów. W ostatnim okresie powstały dwa kolejne w postaci luk bessy zagradzające drogę do najistotniejszej bariery wyznaczonej przez linię ponad dwuletnich spadków biegnącą obecnie na wysokości ok. 1236 pkt. oraz okno bessy z końcówki czerwca ub.r. w strefie ok. 1239-1257 pkt. W tej sytuacji nie ma więc powodów by oczekiwać mocniejszego wzrostu tym bardziej, że wiele sygnałów technicznych potwierdziło słabnięcie rynku i dominującą pozycję niedźwiedzi. Jest dość prawdopodobne, że korekcyjne odbicie zakończy się już na pierwszych z powyższych barier po czym dojdzie do kolejnych ataków na wspomniany obszar wsparcia. Jego obrona jest najważniejszym zadaniem byków, gdyż przełamanie otworzy drogę dla spadków do linii szyi rysującego się na wykresie układu głowy i ramion, a z kolei realizacja tej formacji niesie groźbę zejścia indeksu w okolice minimów w lipca i października ub.r.