Niedługo po dotknięciu 4.25 rynek zdaje się uznał, że nieco zapędził się w hossie na europejskiej walucie, co zaowocowało szybką i zdecydowaną korektą o ponad 3 grosze. USD/PLN natomiast testował na dzisiejszej sesji poziom 3.9550, jednak i tu podaż uznała wreszcie te ceny za atrakcyjne i zdecydowała się uruchomić część swych zasobów, wywołując zniżkę do poziomu 3.9150 - lokalnego szczytu z wtorkowego popołudnia. Najprawdopodobniej możemy spodziewać się przedłużenia konsolidacji między wspomnianym ekstremami, ze wskazaniem na możliwe umocnienie złotego w odreagowaniu ostatniej emocjonalnej przeceny.
Popyt na rynku EUR/USD zdobył dzisiaj kolejny przyczółek. Osiągnięty szczyt na wysokości 1.0770 jest następnym rekordowym poziomem od października 1999 roku. Ostatnie wzrosty europejskiej waluty toczą się już niejako siłą rozpędu, nie znajdując tak naprawdę uzasadnienia w nowych danych makroekonomicznych czy też wypowiedziach czołowych postaci z polityczno-gospodarczego świata. Należy podejrzewać, że tego typu dmuchanie spekulacyjnego balona długo już nie potrwa, a rynek potrzebuje jedynie pretekstu, by rozpocząć solidniejszą korektę ostatnich spadków dolara. Z technicznego punktu widzenia docieramy właśnie w pobliże niezwykle istotnego oporu na poziomie 1.0805, gdzie ulokowane jest tzw. trzecie zniesienie Fibonacciego spadkowej fali z okresu październik 1998 - październik 2000. Sądzimy, iż obecne wzrosty powinny się w jego okolicy wypalić, posiadacze dolarowych aktywów złapią wreszcie trochę oddechu.