Na otwarciu ruchy były niewielkie, ale już we wtorek doszło do przebicia jednego z kluczowych poziomów wsparcia na linii trendu zwyżkowego z października ub.r. Popyt próbował się jeszcze bronić w okolicach linii szyi formacji głowy i ramion, ale po krótkim odbiciu i z tą barierą niedźwiedzie zdołały się uporać. W ten sposób mamy więc dwa istotne sygnały sugerujące, że w najbliższym czasie czeka nas dalsze pogorszenie koniunktury. Elementem wzmacniającym ich wagę jest zejście indeksu WIG20 poniżej dna z 19 grudnia ub.r. na wysokości ok. 1147 pkt., co jest równoznaczne z powrotem do trendu spadkowego.
Największe konsekwencje może mieć uformowanie wspomnianej formacji odwrócenia trendu wzrostowego, której wielkość daje potencjał dla przeceny rzędu ok. 120 pkt. niosąc groźbę zniesienia całej średnioterminowej fali zwyżkowej i powrotu indeksu w okolice minimów z lipca, września i października ub.r. (ok. 1030-1040 pkt.). Po drodze mamy wprawdzie kilka ważniejszych obszarów wsparcia, których można spodziewać się chociażby w obrębie luk hossy z 15 października - ok. 1090-1105 pkt. i 11 października w przedziale ok. 1061-1075 pkt., ale choć mogą dać pretekst dla odreagowania, to jednak niewykluczone, że zbyt słaby by na dłużej zatrzymać przecenę.
Negatywny obraz rynku potwierdza też układ większości wskaźników. Dzienny i tygodniowy ROC zdecydowanie się osuwają i przecinając ostatnio linie równowagi dały jednoznaczne sygnały sprzedaży. Podobnie zachowuje się dzienny MACD, który szedł poniżej dna z początku stycznia i poziomu neutralnego, co również w tym wypadku przyniosło ukształtowanie formacji głowy i ramion. W ujęciu tygodniowym indykator wygląda wprawdzie nieco lepiej i utrzymał się w strefie dodatniej, ale ostatnia zmiana kierunku na spadkowy sugeruje, że wkrótce powinno dojść do ataku na poziom równowagi. Najszybsze z oscylatorów pozostają w strefach wyprzedania, co z jednej strony może wprawdzie dać w najbliższych dniach pretekst dla odreagowania, ale jednocześnie biorąc pod uwagę nieudane próby wyjścia z tych obszarów jest to oznaka poważnej słabości rynku.
W tej niekorzystnej sytuacji trudno wprawdzie znaleźć mocniejsze sygnały, które przemawiałyby za możliwością wyraźniejszej poprawy, choć pozostało jeszcze kilka elementów dających szanse na uspokojenie. Obok wspomnianych obszarów wsparcia jednym z nich jest bliskość przedziału ok. 1120-1127 pkt., w którym mamy dołek z 8 listopada ub.r. i 61.8% zniesienia fali zwyżkowej z okresu październik - grudzień ub.r. W połączeniu ze wspomnianym wyprzedaniem rynku może to dać impuls dla aktywniejszej próby obrony w tym rejonie. W obliczu przytłaczającej przewagi negatywnych sygnałów nie jest to jednak wystarczający powód by spodziewać się mocniejszego wzrostu. Nawet w bardziej optymistycznym wariancie ewentualną zwyżkę należałoby traktować w kategoriach korekty spadków i ruchu powrotnego w okolice linii szyi formacji głowy i ramion. Aktualnie biegnie ona na wysokości ok. 1164 pkt. i dopiero jej sforsowanie pozwoliłoby na dłużej zapomnieć o groźbie kontynuacji spadków. W takim wypadku należy jednak pamiętać o wspomnianej linii trendu wzrostowego z października położonej obecnie na poziomie 1200 pkt., która jest równie mocnym oporem.
Biorąc pod uwagę powyższy obraz rynku nie ma więc na obecnym etapie przesłanek, które pozwalałyby na większy optymizm w najbliższym czasie. Wręcz przeciwnie spadki pod znakiem których upływały ostatnie dni dały kolejne mocne potwierdzenie dominującej pozycji niedźwiedzi i szanse na odwrócenie układu sił są raczej niewielkie. Trudno bowiem mieć większe wątpliwości w obliczu takich sygnałów, jak przebicie linii średnioterminowych wzrostów, czy też uformowanie na wykresie formacji głowy i ramion. Przesłanki te sugerują w perspektywie najbliższych tygodni możliwość kontynuacji spadków włącznie ze zniesieniem całej fali zwyżkowej z października ub.r. Po drodze można wprawdzie oczekiwać ruchów wzrostowych, jak choćby w strefie 1120-11270 pkt., czy 1090-1105 pkt., gdzie mamy kolejne wsparcia, jednak nie ma powodów by ewentualne odbicie traktować inaczej niż jako korektę.