Oprócz powodów czysto technicznych, związanych z tym, że WIG20 najczęściej podąża za DAX-em ma to też uzasadnienie w związkach polskiej gospodarki z niemiecką. Skoro indeksy giełdowe wyprzedzają procesy gospodarcze to trwającą zniżkę DAX-a trzeba interpretować jako zapowiedź recesji w największej europejskiej gospodarce. A to z punktu widzenia popytu zewnętrznego na polskie towary jest negatywnym czynnikiem.

Na rynkach światowych dominacja tendencji spadkowej jest bardzo wyraźna, co widać także przez pryzmat reakcji inwestorów na napływające informacje. Większość z nich jest interpretowana pesymistycznie (tak jak wystąpienia prezydenta Bush`a), a ewentualne dobre wiadomości (wyniki Xeroxa, czy Procer&Gamble) mają niewielki wpływ na rynek.

WIG20 we wstępnej fazie notowań traci 2% i spada poniżej 1100 pkt. Zatem przekroczył poniedziałkowe minimum i zbliżył się do dolnej granicy luki hossy z 15 października. Znajduje się ona na wysokości 1094 pkt. i stanowi najważniejszą zaporę przed atakiem na 1040 pkt. Sądząc po obrotach i szerokości spadkowego rynku i umieszczając to w kontekście wczorajszego odbicia przy małych obrotach nie ma większych wątpliwości, że luka ta zostanie zasłonięta. Zresztą dała ona wsparcie w poniedziałek, ale odreagowanie po udanej jego obronie nie wypadło imponująco. Z wykresu WIG20 wynika, że znajdujemy się w średnioterminowym trendzie spadkowym i dlatego trzeba raczej mówić o oporach, niż o wsparciach, które są z łatwością przełamywane. Oporem pozostaje poniedziałkowe maksimum przy 1126 pkt., ale nie widać powodów dla których miałby być dziś zagrożony. Wydaje się, że będziemy się raczej emocjonować tym, czy podaż zepchnie WIG20 poniżej 1094 pkt., czy też uda się ten poziom obronić. Sukces sprzedających stanie się zapowiedzią kontynuacji spadków.