Tydzień zaczął się od wyraźnego spadku i luki bessy w przedziale ok. 1126-1140 pkt. Indeks WIG20 zszedł jednocześnie w obręb ważnego wsparcia w strefie ok. 1094-1105 pkt. wyznaczonego przez okno hossy z połowy października ub.r. oraz położoną w pobliżu przełamaną linię trendu z początku czerwca ub.r. W tym rejonie przecena została zatrzymana, a rynek wszedł w niewielką stabilizację. Z jednej strony obrona tak ważnej bariery daje pewne nadzieje, że w perspektywie najbliższych dni nie dojdzie do pogłębienia spadków. Za taką możliwością przemawiają też sygnały kupna jakie pojawiły się na najszybszych oscylatorach, jak choćby ba Stochastic`u czy CCI. Takie zachowanie trudno jednak uznać za wiarygodny argument przemawiający wkrótce za większym zwrotem w górę tym bardziej, że pomimo kilkakrotnych prób popyt nie jest w stanie uporać się nawet z najbliższą barierą podażową w postaci wspomnianego okna bessy z poniedziałku. Lukę należałoby w tym wypadku traktować łącznie z poziomem 1147 pkt., gdzie położone jej przebite dno z 19 grudnia i dopiero sforsowanie tak wyznaczonego oporu pozwoli z umiarkowanym optymizmem patrzeć w najbliższą przyszłość. W takim wariancie WIG20 powinien dotrzeć w okolice linii szyi formacji głowy i ramion biegnącej aktualnie na wysokości ok. 1165 pkt., ale nie ma obecnie powodów by nawet w takim wypadku traktować odbicie inaczej niż jako ruch powrotny w kierunku tej granicy.
Większych wątpliwości co do słabości rynku nie pozostawia zachowanie większości wskaźników. MACD i ROC kontynuują zdecydowane spadki głęboko poniżej swych poziomów sygnału i jak na razie nie widać większych prób zmiany tej sytuacji. O rosnącej sile trendu spadkowego świadczy również rosnący ADX przy negatywnym układzie +DI i -DI.
Podsumowując, powyższy obraz rynku pomimo zahamowania przeceny nie daje podstaw by spodziewać się w najbliższym czasie mocniejszego zwrotu w górę. Bliskość jednego z ważniejszych obszarów wsparcia może wprawdzie dać pretekst dla korekcyjnego odreagowania, ale wiele przemawia za tym iż będzie to tylko kilkusesyjne odbicie. Ponadto o takim wariancie będzie można myśleć dopiero po sforsowaniu oporu w przedziale 1126-1147 pkt., z którym jak pokazały ostatnie dni byki mają spore problemy. W krótkim okresie nadal trudno więc mówić o zasadniczych zmianach niekorzystnej sytuacji i bardziej prawdopodobne wydaje się, że nawet jeśli dojdzie do wzrostu to może on zakończyć się w okolicach linii szyi formacji głowy i ramion po czym WIG20 powróci do spadków.