EUR/USD nie zareagował dziś na dane dotyczące sprzedaży detalicznej i inflacji w Eurolandzie, które zresztą nie odbiegały specjalnie od prognoz. Mocniej w świadomości najbardziej zapalonych inwestorów zaznaczył się natomiast fakt wczorajszej obrony przez popyt dwumiesięcznej wzrostowej linii trendu w okolicy 1.0690. To co i raz doprowadzało w ciągu dnia do prób wybicia górą z męczącej wszystkich konsolidacji, by wreszcie pod koniec dnia zakończyć się sukcesem. Niewykluczone zatem, iż już niedługo kurs EUR/USD dotrze w okolice ostatnich szczytów na poziomie 1.0900.

Rynek krajowy był dzisiaj nieco bardziej ożywiony. Przejawiało się to głównie w początkowym osłabieniu złotego, które w okolicy południa osiągnęło swoje ekstremum. Kurs USD/PLN znalazł się wówczas na wysokości 3.8450 i wartość ta okazała się wystarczająco kusząca dla inwestorów wstrzymujących się z poważniejszymi zleceniami sprzedaży dolarów. Od czasu ich wkroczenia na walutowe parkiety kurs USD/PLN obniżył się już o ponad 2 grosze i sądzimy, że nie jest to koniec rodzącej się fali umocnienia złotego.