Zaraz po ogłoszeniu tej zmiany EUR/USD wyskoczył gwałtownie powyżej 1.0810, co uruchomiło fale stopów i zwyżkę do 1.0825. Niedługo potem na ekranach monitorów pojawił się komunikat ECB o pozostawieniu europejskich stóp bez zmian, co sprowadziło z kolei kurs EUR/USD ponownie poniżej 1.0800. O wyniku popołudniowej części sesji zadecydowały ostatecznie dane makro z USA, z których najważniejsza to publikacja wydajności pracy w USA w IV kwartale ubiegłego roku. Ponieważ okazała się sporo gorsza od wartości oczekiwanej przez analityków, dolar stracił wobec euro i sięgnęliśmy technicznego oporu na wysokości 1.0840. Ponieważ jest to połowa wczorajszej czarnej świecy, zakładamy istnienie dość dużego nawisu podażowego w tej okolicy, co istotnie utrudni dalszą zwyżkę EUR/USD.
Dość ciekawie przebiegała natomiast dzisiejsza sesja na rynku krajowym. Mieliśmy do czynienia z dużą zmiennością na rynku i ostatecznie całkiem poważnym osłabieniem złotego w stosunku do wczorajszego zamknięcia. Można przyjąć, iż wpłynęła na to przede wszystkim pogłoska o wyprzedaży polskiej waluty przez niemieckie banki - podobno te same, które zainicjowały falę wyprzedaży złotówki sprzed dwóch tygodni. Zyski z polskich papierów skarbowych okazały się dla nich na tyle kuszące, iż postanowili skasować je już teraz. W trakcie sesji pojawiła się jeszcze wypowiedź wicepremiera Kołodki o potencjale cięcia polskich stóp procentowych o dalsze 300 punktów bazowych. Wywołało to krótkotrwałe umocnienie złotego, ale napór kupujących dolary był zbyt silny i mimo późniejszej zwyżki EUR/USD kurs USD/PLN pozostawał tuż przy maksymalnych poziomach dnia (3.8600). Mimo to sądzimy, iż okolice 3.8600 - 3.8700 okażą się w perspektywie kilkudniowej dobrymi poziomami do sprzedaży amerykańskiej waluty.