Wzrost wygląda dość dobrze, jeśli spojrzeć na większe niż w piątek obroty, ale jeśli spojrzeć na szerokość rosnącego rynku (w górę idzie połowa spółek z WIG20, z czego większość symbolicznie) nie jest już tak dobrze. Zresztą liczyć się będzie ostatecznie to, czy WIG20 wzrost utrzyma do końca dnia.
Z największych spółek wyróżniają się BPH PBK
Na giełdach eurolandu mamy niewielkie zniżki, co biorąc pod uwagę słaby występ szczególnie DAX-a w piątek nie jest oznaką siły popytu. Widać, że inwestorzy liczą się na poważnie z dalszymi zniżkami w USA i niewielu chce wychodzić przed szereg z odważniejszym kupnem. Ostatnie dwa miesiące notowań nauczyły, że po każdym wzroście później przychodzi jeszcze silniejszy spadek i trudno jest choćby niewiele zarobić na tak krótkiej poprawie koniunktury. Słabe nastroje w eurolandzie nie są sprzyjające, by nasze indeksy mocniej dziś zyskały, ale też widać od rana, że chwilowo sytuacja na świecie ma mniejsze znaczenie dla przebiegu zdarzeń. Może to wynikać z tego, że inwestorzy przyzwyczaili się już do myśli o kontynuacji spadków zagranicą i ryzyko dalszego pogorszenia koniunktury zostało w krótkim terminie wliczone w obecne ceny. Jednak nie liczyłbym na dłuższe zerwanie kontaktu ze światem. Możliwość pójścia w dłuższym terminie naszego parkietu pod prąd są niewielkie.