Takie ryzyko istniało patrząc na niewielkie obroty towarzyszące testowi, które sugerowały, że wzrost jest efektem cofnięcia podaży, a nie ożywienia byków. Generalnie w ostatnim tygodniu właśnie niski wolumen był jednym z elementów podkreślających dużą ostrożność inwestorów spowodowaną widmem konfliktu w Iraku. Pozostałe dni przyniosły w rezultacie dalsze osłabienie i kontynuację spadków. W czwartek doszło do sforsowania kolejnego ważnego wsparcia w obrębie 1094-1105 pkt., gdzie znajdowało się okno hossy z połowy października ub.r. Na zamknięciu tygodnia znowu jednak popyt lekko się zmobilizował wyciągając WIG20 powyższej dolnej granicy luki.
W tej sytuacji przebicie można traktować w kategoriach naruszenia, ale sama skuteczna obrona nie jest powodem by wkrótce oczekiwać mocniejszego zwrotu. Na wykresie dziennym pojawiła się wprawdzie jednocześnie zapowiadająca odbicie formacja przenikania, ale jest dość prawdopodobne, że będzie to czynnik przynoszący ruch jedynie o charakterze kilkusesyjnym. Ponadto, aby myśleć o realizacji takiego scenariusza wskaźnik musi najpierw uporać się z położonymi stosunkowo blisko pierwszymi z oporów w postaci dołków na poziomie ok. 1104 pkt. oraz szczególnie istotną linią trendu zniżkowego z połowy stycznia br. biegnącą aktualnie na wysokości 1107 pkt. Atak na te bariery możliwy jest już w najbliższych dniach, a w razie ewentualnego przełamania celem korekty powinna być wkrótce znowu wspomniana luka bessy z w przedziale 1126-1140 pkt.
Nie ma jednak obecnie silniejszych przesłanek pozwalających liczyć na silniejsze wzrosty. Większość z sygnałów w dalszym ciągu potwierdza bowiem dominującą pozycję podaży i nie daje oznak trwalszego odwrócenia trendu. Należą do nich wskaźniki techniczne. Najszybsze z nich tak w układzie dziennym jak i tygodniowym sygnalizują wyprzedanie rynku, co może stać się jednym z pretekstów dla odreagowania. Dzienne MACD i ROC kontynuują wyraźne spadki, choć i w tych wypadkach pojawiły się nadzieje na zatrzymanie przeceny. ROC zmienił kierunek na wzrostowy przy czym powstała na nim niewielka pozytywna dywergencja, podobnie jak na MACD-histogram. Fatalnie wygląda natomiast obraz rynku z punktu widzenia tych indykatorów w ujęciu tygodniowym. MACD dał sygnał sprzedaży schodząc poniżej swej średniej, a na ROC próba testu poziomu neutralnego zakończyła się niepowodzeniem, czego efektem był powrót do spadków. Takie zachowanie podkreśla więc poważną słabość rynku i nie daje zbytnich szanse na trwalszą poprawę koniunktury.
Podsumowując można więc powiedzieć, że ostatni tydzień przynosząc kontynuację spadków potwierdził dominującą pozycję niedźwiedzi. WIG20 przebił kolejne ważne wsparcie, ale dzięki powrotowi powyżej w końcówce okresu można traktować to jako naruszenie. Są szanse, że w najbliższych dniach może do dać pretekst dla kolejnej próby odbicia, tym bardziej że na wykresie mamy formację przenikania, a rynek jest wyprzedany. Nie ma jednak obecnie powodów by oczekiwać na tej podstawie mocniejszego odwrócenia trendu i jest dość prawdopodobne, że będziemy mieć jedynie kilkusesyjny ruch, którego celem będzie ważna bariera podażowa w przedziale 1126-1140 pkt.