To sprowokowało nieco popyt i w pierwszych minutach mieliśmy kontynuację wzrostu. Gdy jednak indeks dotarł do pierwszego oporu na 1125 pkt (połowa czarnej świecy z 4 lutego) optymizm wyparował. Rynek powolutku, ale systematycznie zaczął opadać. Minimum dzienne zostało wyznaczone ok. 13:30 na poziomie 1112 pkt. Od tego momentu rynek wszedł w stabilizację na poziomie 1114 pkt. W tym samym czasie rynki Eurolandu zwyżkowały po około 1,5%. Do końca sesji nie doszło niemal do żadnych zmian. Podobnie jak na poprzednich sesjach tak i dzisiaj wyróżniał się Elektrim- kurs od samego początku spadał. Pretekstem były informacja o obawach obligatariuszy spółki co do wejścia do Elektrimu Polsatu. Tak samo jak wczoraj relatywnie mocny był dzisiaj PKN. Sektor bankowy na początku sesji wyraźnie odbijał, jednak wraz z upływem czasu zachowywał się coraz gorzej.
Sesja nie potwierdziła relatywnej siły rynku, jaką można było wczoraj obserwować w stosunku do parkietów zachodnich. Nadal widać, że najwięksi inwestorzy skłonności do zakupów nie przejawiają. I takowej prawdopodobnie przejawiać nie będą aż do momentu publikacji raportów kwartalnych oraz ostatecznych decyzji w sprawie Iraku. W technicznym obrazie rynku niewiele się zmieniło. Lekkim pozytywem jest utrzymanie indeksu powyżej pokonanej wczoraj miesięcznej linii trendu spadkowego (1105 pkt). To jednak czynnik przemawiający co najwyżej za stabilizacją notowań w najbliższym czasie. Rynek wciąż nie wykazuje istotnej siły. Dowodem na to jest dzisiejszy szybki odwrót już od poziomu 1125 pkt (połowa czarnej świecy z 4 lutego) i ukształtowanie czarnej świecy z górnym cieniem. Obecnie nadzieje można żywić jedynie w odbiciu jakie rodzi się na zachodzie. Indeksy na tamtych rynkach dotarły do linii pociągniętych pod dołkami z ostatnich trzech miesięcy. A to może oznaczać, że rozpoczęte wczoraj odbicie będzie kontynuowane na kilku najbliższych sesjach. Jeżeliby tak istotnie było, to w tym tygodniu WIG20 mógłby wykonać jeszcze ruch do 1140 pkt (górne ograniczenie luki bessy z 27 stycznia).