Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 13.02.2003 17:15

Dzisiejsza sesja realizowała nakreślony wczoraj scenariusz kontynuacji

odbicia. Niskie otwarcie o mało nie załamało tej koncepcji, ale popyt jednak

przeważył i w konsekwencji byliśmy świadkami podejścia w okolice ostatniego

szczytu. Nie udało się go wprawdzie pokonać, ale szanse na to nadal

istnieją.

Reklama
Reklama

Sesja zaczęła się stosunkowo nisko jako odpowiedź polskich graczy na dość

słabe wczorajsze notowania w USA. Nastrojów nie poprawiły tamtejsze

notowania po sesji, a także poranny poziom notowań kontraktów. Ich spadki

względem fair value nie pomogły naszym bykom. Ci już od samego rana mieli

poważną przeprawę z naciskająca podażą. Kurs haczków zjechał nawet pod

poziom wczorajszego minimum, co mogło już zaniepokoić co strachliwszych

Reklama
Reklama

graczy. Jednak podobnie, jak miało to miejsce wczoraj, podaż nie mogła

utrzymać tak niskich poziomów. Ponownie popytowi udało się wykaraskać z

poważnych opałów. Brak spadków na PEO po otwarciu rynku kasowego trochę

pomógł, ale bardziej pomogło to, że bank zaczął odbijać po wczorajszym

spadku. Pojawił się popyt na kilku innych spółkach i indeks zaczął dość

szybko zyskiwać na wartości. Popyt nie był może nazbyt spektakularny, ale

Reklama
Reklama

kursy rosły. Podaż nie przeszkadzała... do czasu. Kontraktom udało się

zbliżyć do swojego ostatniego szczytu i wszystko stanęło. Na kasowym kursy

się zatkały. Podobnie na terminowym.

Obrót nie był zbyt duży, co przeszkadzało w podejmowaniu odważnych decyzji.

Na szczęście rósł w odpowiednim tempie w drugiej części sesji, co pozwoliło,

Reklama
Reklama

by na całej sesji zanotować ponad 120 mln złotych. W stosunku do ostatnich

dwóch dni mamy więc spory wzrost i nie umniejszaja za bardzo tego faktu

kilka umówionych wcześniej transakcji.

Oczywiście zastanawia ta siła naszego rynku w obliczu nowych minimów na

rynkach amerykańskich. Nie można przecież stale walczyć z całym światem. Gra

Reklama
Reklama

na zwyżkę u nas przypomina łapanie dołka w USA. Jeśli się uda, to szybko

znajdziemy się w okolicy 1135 pkt, ale jeśli się nie uda, to grozi nam

podwójny szczyt. Na razie wydaje się, że ta druga koncepcja jest mniej

prawdopodobna, ale życie uczy, by niczego nie wykluczać. Można zakładać, że

pokonany poziom 1113 pkt, ale warto też zastanowić się, co będzie jeśli tego

Reklama
Reklama

nie zrobimy. Mamy dwa szczyt na podobnym poziomie (1112-1113 pkt). Znajduje

się między nimi dołek, który w tej chwili nabrał dużego znaczenia. Jeśli nie

uda się wyjść nad 1113 pkt, a kursy zjadą pod 1084 pkt, to będziemy mieli

podwójny szczyt Kontrakty01.gif Problem w tym, że podwójny szczyt powstaje

zwykle po wzroście. Jest formacją odwrócenia trendu wzrostowego na spadkowy,

a tu przecież trudno mówić o trendzie wzrostowym. Czy można więc uznać, że

jest to w tym wypadku formacja kontynuacji? No właśnie, czy jest? Po

pierwsze, jeszcze tej formacji nie ma. Wykreśli się ona dopiero po zejściu

pod poziom podstawy (dołka). Na razie to można także mówić o lekko kopniętej

formacji podwójnego dna z wybiciem na 1113 pkt. To jednak także jest tylko

ewentualność. Tu także warunkiem powstania formacji jest wybicie się ponad

obszar sygnalny.Mamy zatem dość komfortową sytuację techniczną, gdzie

stosunkowo bliskie poziomy mogą okazać się dość dobrymi, do wygenerowania

sygnału kupna bądź sprzedaży. Mi bardziej odpowiada scenariusz wzrostowy i

tego oczekuję, ale trzymam rękę na pulsie. W zachowaniu umiarkowanego

optymizmu pomaga mi w tym fakt pokonania przez wykres kontraktów wewnętrznej

linii trendu, która wcześniej skutecznie ograniczała ruchy cen wykres.gif

Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama