W opinii doradcy ekonomicznego prezydenta jest jeszcze sporo miejsca dla kolejnych cięć stóp procentowych, choć należy ich dokonywać z należytą rozwagą. Zbyt drastyczne obniżki mogłyby w efekcie doprowadzić do rozdmuchania oczekiwań inflacyjnych społeczeństwa - sytuacji wielce niepożądanej. Na fali tego "monetarnego" optymizmu kurs USD/PLN spadł przejściowo nawet do poziomu 3.8550, zaś kurs EUR/PLN w okolice 4.1350. Tutaj się wszakże okazało, iż obecny klimat rynkowy nie przypomina już tego sprzed kilku tygodni - teraz o trwałe umocnienie złotego znacznie trudniej. Na rynek dość szybko wkroczyli inwestorzy pozbywający się krajowej waluty, co doprowadziło do wzrostowego odreagowania.
Z kolei na rynku międzynarodowym ponownie mamy do czynienia z mocniejszym dolarem, choć biorąc pod uwagę jego osłabienie z ostatnich kilku miesięcy tak naprawdę nie rzuca się to w oczy. Trzeba przyznać, ze po wczorajszym święcie w USA lekko marazmowa atmosfera przeniosła się także na sesję dzisiejszą. Kurs EUR/USD spadł w kierunku psychologicznego wsparcia na poziomie 1.0700, jednak brak poważniejszych kapitałów nie pozwolił na jego przełamanie. Również wobec optymistyczniejszego niż sądzono odczytu niemieckiego indeksu ZEW nie wypadało zupełnie pogrążyć europejskiej waluty. Doprowadziło to do uformowania w godzinach przedpołudniowych twardszego dna EUR/USD i następnego odbicia w kierunku 1.0720. Można mieć nadzieję, iż rychłe wkroczenie do gry najpoważniejszego rynku walutowego świata uczyni grę rynkową bardziej zmienną i tym samym ciekawszą.