Otwarcie na minusie sugerowało, że optymizm jaki pojawił się w czwartek wyraźnie przygasł. Na początku popyt przejął wprawdzie inicjatywę pociągając rynek w górę, ale jego potencjał wyczerpał się już pół godziny po otwarciu kasowego, a na drodze do większej zwyżki stanął opór w postaci linii trendu spadkowego z połowy stycznia, która znajdowała się na wysokości 1123 pkt. Po nieudanym naruszeniu rynek zaczął słabnąć, a gdy i kolejny test przed godziną 14 zakończył się niepowodzeniem byki odpuściły zdecydowanie i pomimo lekkiego uspokojenia w końcówce notowania zakończyły się nieznacznie powyżej dziennego minimum.
Powstała świeca niewiele wnosi od obrazu rynku. Z jednej strony jej położenie i biały korpus świadczą, że popyt nie cofnął się zbyt głęboko, ale jednocześnie górny cień potwierdza, że stosunkowo blisko czeka aktywniejsza podaż. W najbliższym czasie nie ma zbyt wiele miejsca na dalsze wzrosty. Sygnałem pozwalającym myśleć o większej poprawie będzie dopiero anulowanie negatywnej wymowy układu klina zwyżkującego, czyli sforsowanie linii łączącej szczyty z 3 i 17 lutego biegnącej obecnie na wysokości 1142 pkt. Po drodze do tego oporu mamy jednak poza wspomnianą linią spadków z połowy stycznia także lukę bessy w przedziale 1131-1135 pkt. Szanse przebicia powyższych barier są w krótkim czasie niewielkie i nawet zakładając, że najbliższe z nich popyt zdoła jeszcze raz zaatakować, to w perspektywie następnych kilku dni można spodziewać się osłabienia i powrotu w okolice linii wyznaczającej ostatni ruch wzrostowy będącej zarazem dolną granicą klina, a biegnącą aktualnie na poziomie 1103 pkt. Wybicie dołem powinno z kolei sprowadzić kurs przynajmniej w strefę 1070-1079 pkt., gdzie znajduje się kolejna mocniejsza strefa popytowa.
Bieżące poziomy
Wsparcia - 1103, 1098, 1086
Oporu - 1119, 1123, 1131